31 stycznia 2015

Jedenaście

Obudził mnie ciepły, łaskoczący oddech na mojej szyi. Otworzyłam leniwie powieki i spojrzałam w bok. Ujrzałam blondyna, który miał zamknięte oczy, a usta były lekko uchylone. Jego klatka piersiowa unosiła się równomiernie, co oznaczało, że nie spał.
- Jak długo nie śpisz, Niall? - zapytałam z głupawym uśmiechem. Blondyn przyłapany na niespaniu otworzył oczy, wpatrując się we mnie swoimi błękitnymi oczami. Patrzyliśmy się prosto w nasze oczy, a ja poczułam jak tonę w błękicie jego oczu.
- Umm - rzuciłam bezmyślnie rumieniąc się, gdy zdałam sobie sprawę, że nadal jestem w objęciach blondyna.
Ugh! Czy on musi mieć taki piękne oczy?
Zamrugałam oczami, a gdy znów spojrzałam na blondyna, na jego twarzy widać było wielki uśmiech.
- Może poszlibyśmy gdzieś dziś razem? Tylko we dwoje? - rzucił Niall.
- Um, jasne. Czemu nie. A gdzie pójdziemy?
- Niespodzianka, księżniczko. Ubierz się wygodnie i dość ciepło, nie idziemy na żaden pokaz mody - puścił mi oczko i uwolnił mnie ze swoich objęć.
Przeciągnęłam się i powoli wstałam z łóżka. Niall zrobił to samo tylko z lekkim opóźnieniem.
- Bądź gotowa za godzinę. Spotkajmy się przed twoim domem, okay? - zapytał, a ja kiwnęłam mu głową na znak zgody. Chłopak podszedł do mnie i delikatnie przytulił. Odwzajemniłam jego gest, ponieważ w jego ramionach czułam się bezpiecznie oraz dobrze. Po za tym emanowała od niego wielka dawka ciepła. Odsunęliśmy się od siebie, a Niall posyłając mi uśmiech wyszedł z mojego pokoju, a następnie z domu. Wolnym krokiem udałam się do garderoby, z której wyjęłam czarną bieliznę, czarny top z napisem hopes and dreams oraz czarne rurki. Z ubraniami pomaszerowałam do łazienki i wzięłam odprężający prysznic. Gdy byłam wysuszona i umyta, ubrałam się i umalowałam. Ubrałam na rękę bransoletki, popsikałam się perfumami, a na ramiona zarzuciłam bluzę Nialla, którą do teraz mu nie oddałam. Gotowa zeszłam na dół, gdzie spotkałam Danielle i Harrego.
- Hej, idę z Niallem. Nie wiem o której wrócę. Jeszcze jedno. Szczęścia! - przytuliłam ich, co odwzajemnili. Przy drzwiach założyłam czarne vansy z panterką i wyszłam przed dom, pod którym czekał już na mnie Niall.
- Chyba spodobała ci się moja bluza
 - uśmiechnął się cwanie, na co zareagowałam śmiechem.
- Chyba, a teraz prowadź, panie Horan - odparłam i zaczęłam iść z Niallem w kierunku znanym tylko Niallowi. 

♪♥♪
Właśnie zmierzaliśmy w stronę lasu. Nie powiem, trochę się spięłam. Nie to żebym myślała, że Niall coś mi zrobi, po prostu od zawsze lasy mnie... przerażały.
- Nie bój się - Niall odparł i objął mnie ramieniem dla otuchy.
- Dzięki - mruknęłam i szłam z blondynem dalej. Nagle las zaczął zanikać, aż w końcu dotarliśmy na wielką polanę. Było na niej pełno kwiatków. Mówiąc jednym słowem, widok był cudowny!
- Niall, tu jest pięknie!
- Wiedziałem,  że ci się spodoba - odparł. - Chodź, usiądźmy - kiwnęłam głową i usiadłam z blondynem na trawie. Wokół nas było na prawdę pełno przeróżnych rodzai kwiatków. Nagle wpadłam na myśl. Zaczęłam zbierać kwiatki i powoli je pleść ze sobą. Po o chwili miałam w dłoni wianek z kwiatków. Bez słowa przybliżyłam się do Nialla i założyłam mu wianek na głowę.
- Awww! Wyglądasz słodko - zagruchałam.
- Dzięki - uśmiechnął się do mnie szczerze co odwzajemniłam.
- Dlaczego mnie tu wziąłeś?
- Nikt nie zna tego miejsca oprócz mnie i Louisa. Często tu przychodzimy.
- Po co? - ciekawość wzięła górę.
- No wiesz.. poćwiczyć i w ogóle. Zresztą nie ważne. Opowiem ci o tym kiedy indziej, okay?
- Jasne. Nie zmuszam - podniosłam ręce do góry na znak poddania.
- Tak w ogóle to pasuje do ciebie ta bluza. Zatrzymaj ją sobie. Wyglądasz w niej o wiele lepiej niż ja - zaśmiał się, co zrobiłam i ja. Bardzo lubiłam przebywać z Niallem. Czułam się przy nim inaczej niż przy innych. To było coś... wyjątkowego. Wręcz nie do opisania. Moje przemyślenia przerwał mi Niall, który objął mnie w pasie i przyciągnął bliżej siebie. Zdjął ze swojej głowy wianek i założył go na moją głowę.
- Teraz ty jesteś słodka, księżniczko - uśmiechnął się do mnie i dosłownie na sekundę spojrzał na moje usta i od razu przeniósł swoje oczy na moją twarz. Nie wiem czemu, ale zrobiłam to samo co on.
Czy to jakaś manipulacja czy co?
Nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać. Cały czas patrzyliśmy się sobie w oczy, co jak dla mnie było słodkie. W końcu nasze wargi naparły na siebie w słodkim pocałunku. Powoli zaczęliśmy coraz bardziej się w niego angażować. Zarzuciłam Niallowi ręce za szyję, a on przeniósł swoje dłonie na moje biodra. Delikatnie mnie popchnął, przez co położyłam się na trawie a on zaczął zwisać nade mną. Gdy się od siebie oderwaliśmy w naszych oczach można było zobaczyć iskierki radości. Poczułam na swoich policzkach ciepło, co oznaczało, że się zarumieniłam. Spuściłam wzrok na dół, na co Niall zareagował chichotem. Chłopak odsunął się ode mnie pozwalając mi usiąść. Spojrzałam niewinnie na chłopaka i poczułam dziwne uczucia w dole mojego brzucha. Uśmiechnęłam się delikatnie i  poprawiłam moje włosy.
Czyżbym czuła coś do tego słodkiego blondyna o cudownych oczach? 


♪♥♪
Stanęliśmy przed domem chłopaka i spojrzeliśmy na siebie.
- Wejdziesz? - zapytał.
- Jasne, dzięki. Harry i Danielle pewnie są zajęci sobą - odparłam i wraz z Niallem weszłam do środka domu chłopaków. Przy wejściu od razu zaatakował nas Louis.
- Nathy! Jak ja cię dawno nie widziałem! - wykrzyczał na cały dom i porwał mnie w swoje ramiona. Nie powiem, ma koleś krzepę.
- Boo bear puść ją, bo ją udusić - usłyszałam wołanie Liama. Louis wypuścił mnie z niedźwiedziego uścisku, a ja odetchnęłam z ulgą.
- Cześć Li! - pomachałam żwawo Liam'owi a ona również mnie przytulił, lecz o wiele lżej niż Louis.
- A gdzie Zayn? - zapytałam widząc, że nigdzie nie widzę mulata.
- Poszedł do swojej dziewczyny. Powinien wrócić wieczorem - odparł na co pokiwałam porozumiewawczo głową.
- Nath, co robisz jutro? - zapytał nagle Boo bear.
- Umm... nie wiem, chyba nic, a co?
- Chciałem spędzić trochę czasu z moją młodszą siostrą - uśmiechnął się szeroko.
Siostrą? 
- Um, jasne. Spoko, braciszku - odparłam słodko.
Co oni ze mną robią? 
Pamiętam jak kiedyś byłam chamska, przygnębiona, smutna, a teraz co? Wesoła, miła... Po prostu w końcu jestem szczęśliwa.



CZYTASZ = KOMENTUJESZ



30 stycznia 2015

Dziesięć

Następnego dnia obudziłam się około 11 i od razu zeszłam na dół z pragnienia. Weszłam do kuchni i pierwsze co zrobiłam to złapałam za butelkę wody i wypiłam pół naraz. Czuję się jakbym miała kaca, ale nic nie piłam. Eh...
- Danielle?! - zawołałam próbując dowiedzieć się gdzie znajduje się przyjaciółka. Odpowiedziała mi długa cisza i w myślach się zaśmiałam, podejrzewając gdzie ona jest. Ostatnio dużo czasu spędzała z Harrym, czuję, że to będzie coś pięknego z ich związku.
Może pójdę na zakupy...
Jak pomyślałam tak też zrobiłam i już po chwili stałam w pokoju przed szafą zastanawiając się co ubrać. W końcu zdecydowałam się na czarne rurki, niebieską bluzkę z zamkiem z przodu i czarne botki na koturnie. Ubrałam się w świeżą bieliznę, a następnie ciuchy. W uszy wsadziłam kolczyki serduszka, a na nadgarstek zegarek. Oczy pomalowałam tuszem i nałożyłam błyszczyk na usta. Włosy splotłam w warkocza z boku głowy i chwytając torbę, zeszłam na dół. Wyszłam z domu, zamykając uprzednio drzwi i skierowałam się do centrum handlowego. Kiedy tam doszłam nie mogłam się zdecydować czy najpierw iść coś zjeść czy na zakupy. Po chwilowym myśleniu zdecydowałam się pójść do subwaya. Weszłam i zamówiłam sobie małą kanapkę z sałatą, szynką, pomidorem, piklami, cebulą, rzodkiewką, a do tego sos czosnkowy. W między czasie kiedy kucharka robiła moją kanapkę wzięłam też mirindę, którą postawiłam przy kasie i poczekałam. Po chwili zapłaciłam za swój posiłek i usiadłam przy stoliku. Zaczęłam jeść przepyszną kanapkę, którą popijałam pomarańczowym napojem. Kiedy kończyłam jeść ktoś usiadł na przeciwko mnie, a kiedy podniosłam górę w dół o mało nie zadławiłam się kawałkiem bułki widząc uśmiechniętego Nialla. Przełknęłam to co miałam w buzi i wytarłam usta.
- Co tu robisz? - spytałam.
- Mogę spytać o to samo - odpowiedział cały czas uważnie mi się przyglądając.
- Kończę jeść i chyba idę na zakupy, a ty?
- Nudziłem się i przyszedłem za tobą - wzruszył ramionami na swoje słowa, jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie.
- Śledziłeś mnie? - spytałam i napiłam się napoju. 
- Może - odpowiedział, a ja się zaśmiałam i mało brakowało abym się opluła. Pokręciłam głową i też się zaśmiałam.
- Idziesz ze mną na zakupy - powiedziałam i nie brzmiało to jak pytanie. Pokiwał ochoczo głową i 10 minut później łaziliśmy po sklepach z ubraniami. Po około czterech godzinach wyszliśmy z galerii obładowani torbami, z uśmiechami na ustach. Szłam na przodzie gdyż na ulicach był straszny tłok. Nuciłam pod nosem piosenkę, która ostatnio wpadła mi do głowy, dopóki przede mną nie pojawił się Niall z telefonem i nie zrobił nam zdjęcia. Zaśmiałam się głośno.
- Jak tylko komuś to pokażesz to cie wykastruje nożyczkami - zagroziłam mu palcem starając się być poważną, ale nie za bardzo mi to wychodziło, bo uśmiech sam cisnął mi się na usta. 
- Dobra, dobra, ale nie bij - powiedział słodkim głosem, a ja dopiero się zorientowałam, że stoimy przed moim domem. Trochę posmutniałam, bo to oznaczało, że za chwilę się rozstaniemy, a ja tego tak bardzo nie chciałam. Świetnie czułam się w jego towarzystwie. 
- Wpadniesz do mnie później? - spytałam i przeskoczyłam z nogi na nogę. 
- Pewnie - odpowiedział uśmiechając się szeroko. Postawiłam krok do przodu i już miałam się cofnąć kiedy postanowiłam tego nie robić i cmoknęłam go w policzek.
- Do zobaczenia później - puściłam mu oczko i weszłam do domu z torbami. Już stąd słyszałam głośny śmiech Danielle. Przeszłam do kuchni, w której zobaczyłam Danielle i Harrego, którzy byli cali w mące i innych składnikach spożywczych. Już chciałam coś powiedzieć, ale zbliżyli się do siebie i czule pocałowali. Wycofałam się zdając sobie sprawę, że nawet mnie nie zauważyli.
Pomaszerowałam do siebie do pokoju, w którym rozpakowałam torby i pochowałam ubrania do szafy. Około pół godziny później wszystko było już schowane. Rzuciłam się na łóżko i zamknęłam oczy, próbując się zrelaksować, ale nie było mi to dane, bo już po chwili poczułam czyjeś ciało obok mojego. Otworzyłam oczy i zobaczyłam piękne, niebieskie oczy wpatrujące się we mnie. Lekko się zarumieniłam i odsunęłam twarz do tyłu, gdyż odległość między naszymi ustami była...za bliska. 
- Co robimy? - spytałam lekko speszona. Blondyn wzruszył ramionami i położył się wygodniej, a ręce założył za głowę. 
- Pójdę się przebrać - wstałam, a kiedy kiwnął głową przeszłam do łazienki, w której zdjęłam ubrania i przebrałam się w wygodne, czarne rurki, czarną, krótką bluzkę z napisem 'rock', a na stopy wsunęłam brązowe balerinki. Włosy związałam w kucyka na czubku głowy i stanęłam przed lustrem.
- Ale brzuszek - usłyszałam nagle głos w mojej głowie i się zarumieniłam. Spojrzałam na drzwi, który były uchylone, a przez szparę widziałam jak Niall leżący na łóżku się we mnie wpatruje. Zaśmiałam się cicho pod nosem i maznęłam usta przezroczystą szminką i wyszłam z łazienki.
- To co robimy? - spytałam i stanęłam przed nim.
- Oglądamy coś? - odpowiedział pytaniem na pytanie, a ja kiwnęłam głową i podeszłam do szafki, z której wzięłam laptopa i postawiłam go na łóżku. Usiadłam obok blondyna i się uśmiechnęłam.
- Wybierz coś - powiedziałam i ułożyłam się wygodnie. Chłopak poklikał coś na laptopie i po chwili położył się obok mnie. Położyłam głowę na jego ramieniu, a dłoń na jego torsie, a na ekranie pojawił się tytuł filmu.


*perspektywa Nialla*
Gdzieś w połowie filmu usłyszałem cichutkie chrapanie przy uchu. Spojrzałem na Nathalie nadal leżącą na moim ramieniu i zobaczyłem jej zamknięte oczy i lekko uchylone usta. Uśmiechnąłem się na ten słodki widok i po cichu zamknąłem laptopa. Ułożyłam się bardziej na płasko i otuliłem brunetkę ramieniem. Miałem ogromną ochotę zajrzeć do jej myśli aby zobaczyć o czym śni, ale nie...nie zrobię tego. Przetarłem twarz i przykryłem ją kocem leżącym za nią. Uśmiechała się lekko przez sen więc byłem pewien, że nie ma koszmaru. Nie pamiętam nawet, ale sam również zasnąłem.




CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Kochani komentujcie to doda nam motywacji i mamy dla was niespodziankę. Otóż...zrobimy drugą część tego bloga! Cieszycie się? Będzie ktoś czytał? :*

26 stycznia 2015

Dziewięć

Weszłam do naszego domu i zastałam tam... Danielle wraz z Harrym. Leżeli przytuleni do siebie na kanapie oglądając jakiś film.
- Nie za dobrze wam tu? - poruszyłam znacząco brwiami, a Dan spaliła buraka, na co zachichotałam. Zostawiłam ich samych i poszłam do swojego pokoju. Weszłam do pokoju i padłam na swoje łóżko. Cały czas nurtowało mnie co dokładnie działo się wczorajszej nocy. Z całej siły próbowałam sobie coś przypomnieć, ale nic mi się nie udało! Nagle mój telefon zaczął wibrować. Podniosłam się i wzięłam do ręki mój telefon, który leżał na szafce nocnej. Odblokowałam ekran i weszłam w nową wiadomość, która okazała się być od Justina. 

Od Justin:
"No siema! Co powiesz na wypad z twoim najlepszym przyjacielem? Jakby co, będę po ciebie o dwunastej pod domem. Weź strój kąpielowy xx"

Zaśmiałam się na otrzymanego esemesa i spojrzałam na godzinę. Dochodziłam jedenasta.  Miałam godzinę na ogarnięcie swojego wyglądu. Wstałam z łóżka i udałam się do garderoby, z której wyjęłam strój kąpielowy, bieliznę na wszelki wypadek, bordowy top oraz jeansowe spodenki z panterką, a do tego okulary przeciwsłoneczne. Z ciuchami weszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Następnie ubrałam na siebie strój kąpielowy, a na niego resztę ubrać. Chwyciłam mały plecak i wrzuciłam do niego bieliznę, krem oraz ręcznik. Założyłam na nos okulary, a włosy spięłam w kitkę. Gotowa zeszłam na dół akurat wtedy kiedy Jus przyjechał po mnie. Pożegnałam się z Danielle i Harrym i wyszłam z domu.
Uśmiechnęłam się do mojego przyjaciela i wsiadłam do środka jego auta. Zapięłam pasy bezpieczeństwa, a Jus ruszył przed siebie. Wiedziałam! Po prostu wiedziałam, że zawiezie nas na plażę. Ucieszona wyszłam z auta i wraz z Justinem udałam się w mniej zatłoczone miejsce. Gdy w końcu takowe miejsce znaleźliśmy wyjęłam z plecaka ręcznik i położyłam go na piasku. Zdjęłam z siebie spodenki oraz bluzkę i położyłam się na miękkim materiale ręcznika, a plecak położyłam obok siebie.
- Jusy, posmarujesz mi plecy, proszę - zwróciłam się do mojego przyjaciela, a on kiwnął głową. Wyjęłam z plecaka krem i podałam go chłopakowi. Justin wylał na rękę trochę kremu i zaczął smarować mi plecy. Nie powiem, uczucie zajebiste! Gdy chłopak skończył lekko klepnął mnie w pośladek, za co chciałam go uderzyć.
- Pożałujesz tego.. - syknęłam w jego stronę, na co roześmiał się głośno.
- Też cię kocham - odparł poważnie i położył się obok mnie.
- Jus... Czemu to brzmi tak poważnie? - zlękłam się.
- Nath... bo ja... Ja coś do ciebie czuję. Zawsze czułem, tylko bałem się do tego przyznać.
- Justin... rozumiem to, ale ja nigdy nie odwzajemnię twoich uczuć, przepraszam...
- Zapomnij.. Nie było rozmowy - odparł szorstko i szybko podniósł się z ręcznika.
- Justin!! - wykrzyczałam kiedy zaczął się ode mnie oddalać. - Justin, wróć! - nawet się nie zatrzymał.
Ugh! Brawo, Nath! Znów zjebałaś! 
- Nathy? - usłyszałam zdziwiony głos. Odwróciłam się i ujrzałam Louisa i Nialla... bez koszulek.
O kuźwa!! 
- Umm - odparłam bezmyślnie, skanując ich umięśnione ciało. Potrząsnęłam głową i spojrzałam w ich oczy - Co tu robicie?
- Widocznie to co ty - uśmiechnął się do mnie Niall.
- Taa.. Byłam tu z Justinem, ale... Zresztą nie ważne.
Chłopaki spojrzeli na siebie porozumiewawczo i ponownie na mnie spojrzeli.
- Możemy się dołączyć? - zapytał Louis.
- Jasne, siadajcie - zrobiłam im miejsce. Chłopaki posłali  mi ładne uśmiechy i zajęli miejsce obok mnie.

♪♥♪
Koło godziny szesnastej postanowiliśmy się zbierać. Byłam opalona i cała mokra, bo chłopaki wrzucili mnie do wody. Z przyklejonymi ciuchami do ciała i okularami na nosie ruszyłam z chłopakami w stronę naszego domu. Nie było do niego zbyt daleko więc zdecydowaliśmy się na spacer.
- Nie wytrzymam. O co poszło z McCann'em? - zapytał widocznie zainteresowany Niall, na co Lou rzucił mu wścibski uśmieszek, na co blondyn prychnął pod nosem. 



- Um.. Justin wyznał mi miłość...
- To chyba dobrze, nie? - zapytał dziwnym głosem Niall. Jakby był... smutny?
- Nie.. Ja nigdy nie byłabym w stanie go pokochać. On zawsze był dla mnie tylko i wyłącznie przyjacielem.
- Oh, rozumiem, czyli jesteś wolna? - blondyn ciągnął dalej.
- Ta.. - odparłam wzruszając ramionami.
- Nathalie... - zaczął Niall, gdy znaleźliśmy się pod moim domem.
- Hm?
- Moglibyśmy pogadać o wiesz.. dzisiejszym dniu? - zapytał, a ja kiwnęłam głową. Pożegnałam się uściskiem z Louisem, który zostawił nas przed moim domem.
- Chciałem ci od razu powiedzieć, że między nami nic nie było. Po prostu przyszłaś do mnie, pogadaliśmy chwilę, a później zasnęłaś. To tylko tyle. Przyrzekam - odparł lekko znerwicowany.
- Spokojnie, Niall. Wierzę ci - uśmiechnęłam się do niego.
- Dziękuję - przytulił mnie, a ja odwzajemniłam uścisk.
- To do.. jutra?
- Tak, na pewno - puścił mi oczko i pomachał mi oddalając się do swojego domu. Odmachałam mu i weszłam do swojego domu. W wejściu przywitały mnie uśmiechnięte ryjki Danielle i Harrego.
- Co to za romansy, Monroe? - oparł z głupim uśmieszkiem Hazz. 
Jak nie Lou, to Hazz. Świetnie!
-
Ugh, odczepcie się ode mnie! - odparłam i udałam się do swojego pokoju. Weszłam do garderoby i wybrałem pierwsze lepsze ciuchy na przebranie. Styl trochę nie mój, ale dziś postanowiłam poszaleć. Wzięłam z plecaka bieliznę i weszłam z ubraniami do łazienki. Na moim ciele pojawiła się gęsia skórka z zimna. Szybko rozebrałam się z mokrych ciuchów i weszłam pod ciepły strumień wody. Umyta i odświeżona wyszłam z kabiny i od razu owinęłam się ręcznikiem. Już miałam zacząć się ubierać kiedy drzwi od łazienki się otworzyły, a do środka wszedł... Lou.

- Louis! - pisnęłam.
- No no no... - zaśmiał się. - Ładne widoczki, nie powiem - roześmiał się jeszcze bardziej.
- Ugh, po prostu stąd wyjdź, okej? - zmarszczyłam nos.
- Ok, ok - podniósł ręce w górę i wyszedł z pomieszczenia. Zamknęłam się na zamek i w spokoju ubrałam się. Postanowiłam się nie malować, ponieważ i tak nigdy nie wyjdę chyba, że do ogródka. Wyszłam z łazienki i chwyciłam z krzesła bluzę, którą założyłam na siebie i zeszłam na dół. Dopiero jak pojawiłam się w salonie, gdzie byli chłopaki i Dan zorientowałam się, że mam na sobie bluzę Nialla, którą dał mi kiedy wracaliśmy ze Starbucksa. Lekko się zaróżowiłam i zakrywając swoją twarz włosami usiadłam pomiędzy Niallem a Hazzą.
- Co się tak kryjesz, mała? - zapytał prawie wybuchając śmiechem Harry.
- Uh, zamknij się - westchnęłam i poprawiłam się na kanapie. - Tak w ogóle to zabiję cię za to w łazience Lou - syknęłam z lekkim uśmiechem w stronę bruneta.
Ze mną się nie zadziera, Tomlinson. 
- Zdążyłem zauważyć - usłyszałam.

- Mówiłeś coś? - spojrzałam zdezorientowana na Lou, który od razu pokiwał poziomo głową. - Wydawało mi się, że cię słyszałam. Widocznie słońce mi za bardzo przygrzało - zaśmiałam się nerwowo.
Ugh, nie wytrzymuje już z nimi! Głupie moce!!



CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!!

24 stycznia 2015

Osiem

Około godziny 3 nad ranem wszyscy wyszliśmy z klubu całkiem zalani. Z racji, że jedyną trzeźwą osobą był Liam to on kierował samochodem chłopaków, którym wracaliśmy do domu. Wysadziliśmy po drodze Justina, który poszedł do siebie, a sami ruszyliśmy dalej. Siedziałam obok Nialla na samym tyle ich 7 osobowego vana. Przed nami siedziała Dan, Harry i Louis, na miejscu kierowcy Liam, a obok niego Zayn, który smacznie spał. Wywróciłam oczami na ten widok i spojrzałam w okno po mojej prawej. Nagle poczułam ciepły oddech na mojej szyi. Nie musiałam tam patrzeć aby wiedzieć, że Niall leży na moim ramieniu i chucha prosto w moją szyję. Nie powiem...było to miłe uczucie, ale trochę łaskoczące. Zaśmiałam się cicho, a alkohol w moich żyłach sprawił, że już po chwili brechtałam się na cały pojazd. Po chwili w moje ślady poszła Danielle i Louis. Nagle Zayn zaczął mamrotać niewyraźne słowa i usiadł prosto.
- Zamknijcie się!! - krzyknął i z powrotem zamknął oczy, aby po chwili cicho chrapać. Uspokoiliśmy się i do końca drogi siedzieliśmy cicho. Kiedy stanęliśmy pod domem, Harry wysiadł jako pierwszy i zaczął wymiotować na trawnik starszej pani McCall. Zaśmiałam się i również wysiadłam, a za mną reszta. Dani stała przy Harrym i cały czas coś do niego mówiła, ale byłam za daleko aby usłyszeć co. Li prowadził Zayna i Louisa do domu, a Niall stanął przede mną. On chyba był trochę mniej pijany niż ja, a mogłam to wywnioskować z tego iż ja ledwo co stałam na nogach, a on robił to prosto. Czknęłam głośno i po chwili zasłoniłam sobie usta dłonią. Blondyn zachichotał i przyciągnął mnie do siebie za biodra. Spojrzałam mu w oczy, a kiedy zobaczyłam, że zaczyna powoli zbliżać do mnie swoją twarz wiedziałam co za chwilę nastąpi. Stanęłam na palcach i poczułam jego usta na moich. Pocałunek był delikatny, ale pełny uczucia. Wplotłam palce w jego włosy i zamruczałam kiedy przejechał językiem po moich wargach. Po krótkim czasie oderwaliśmy się od siebie. Uśmiechnęłam się szeroko i odsunęłam kawałek. 
- Do zobaczenia księżniczko - szepnął i muskając lekko mój policzek poszedł do domu. Wypuściłam z ust powietrze, które nawet nie wiem kiedy tam zatrzymałam i pomaszerowałam do naszego domu. Danielle leżała na kanapie i próbowała zdjąć buty, ale coś jej nie wychodziło więc po chwili zrezygnowała i położyła się. Weszłam do pokoju, a następnie przeszłam do łazienki gdzie wzięłam prysznic i przebrałam się w dżinsy, czarną koszulkę i czarne vansy. Na rękę założyłam srebrną bransoletkę i przeczesałam włosy szczotką. Zaśmiałam się cicho i wyszłam z pokoju, a następnie z domu. Od razu pokierowałam się do domu naprzeciwko. Zapukałam w drzwi, które po dłuższej chwili otworzył mi Niall w samych spodniach. Uśmiechnęłam się pod nosem, a alkohol w żyłach dodał mi pewności siebie. 
- Co tu robisz? - spytał i przeczesał dłonią swoje blond włosy. 
- Nie mogę spać - wzruszyłam ramionami. Złapał mnie za rękę i wciągnął do środka, a następnie pociągnął za sobą. Szłam grzecznie rozglądając się dookoła. Na kanapie zdążyłam zauważyć śpiącego Harrego. Zaśmiałam się, ale po chwili zasłoniłam usta dłonią. Niall wszedł do swojego pokoju, a ja tuż za nim. Usiadł na łóżku, a dłonie położył na kolanach, swój wzrok skupił na mnie. 
- Co? - spytałam zdezorientowana i zaczęłam łazić po jego pokoju i oglądać wszystkie rzeczy. Podeszłam do komody, na której stało zdjęcie jego z chłopakami i wzięłam je w dłonie. Przejechałam delikatnie palcami po szkle i odstawiłam ramkę, a w moich dłoniach znalazła się kolejna ramka, przedstawiająca Louisa i Nialla. Uśmiechnęłam się szeroko i zamknęłam oczy, a w mojej głowie pojawił się obraz dwóch biegających...psów? To raczej wilki. Szybko potrząsnęłam głową i otworzyłam oczy, a z moich ust wydobyło się ciche piśnięcie spowodowane przerażeniem. Niall stał przede mną szeroko się uśmiechając. 
- To było dwa lata temu - powiedział, a ja podałam mu ramkę, którą on po chwili odstawił. Zachwiałam się i już miałam upaść na tyłek, ale blondyn mnie złapał i posadził na łóżko. Zamknęłam oczy, a w głowie kręciło mi się niemiłosiernie. Położyłam się na poduszkę, a nogami zdjęłam buty, które spadły obok łóżka. Niall położył się obok mnie, a ja położyłam głowę na jego ramieniu. 
- Dobranoc księżniczko - powiedział chłopak i pocałował mnie w czoło, a ja zamknęłam oczy. Poprawiłam sobie poduszkę pod głową i w momencie kiedy chciałam zabrać rękę spod głowy poduszka wyleciała z pode mnie trafiając prosto w zdjęcia stojące na komodzie. Przerażona pisnęłam głośno i usiadłam, ale z racji iż siedziałam na brzegu łóżka spadłam na podłogę z głośnym hukiem. Jęknęłam cicho i odgarnęłam włosy z twarzy.
- Ty...musimy pogadać - powiedział blondyn i podniósł mnie, a następnie posadził mnie na łóżku. Usiadłam wygodnie i podkuliłam nogi pod siebie patrząc na niego uważnie. Podszedł do komody i poprawił to co rozwaliłam, a następnie usiadł obok mnie. 
- O co chodzi? - spytałam, a w głowie zakręciło mi się jeszcze bardziej.
- Nie jesteś normalna - powiedział, a wybuchłam śmiechem. No ja wiem, że jestem nienormalna.
- Dzięki - rzuciłam sarkastycznie i po chwili uspokoiłam swój śmiech.
- Działy się ostatnio wokół ciebie dziwne rzeczy? - zapytał.
- Jakie? - zaczęłam bawić się palcami.
- Słyszenia jakiś głosów, nadludzka siła, telepatia i inne.. - blondyn spojrzał mi w oczy.
- Tak.. Zaczęło się tylko na głosach, potem stałam się silna i to za bardzo - zachichotałam głupio - potem chyba jakaś psychokineza. Niall co ze mną nie tak?
- Nic z tobą nie jest. Jesteś wyjątkowa mając takie coś - odpowiedział, a ja uśmiechnęłam się szeroko.
- Na prawdę?! - pisnęłam i przytuliłam się do blondyna.
- Tak, na prawdę Nath.
- Śpiąca jestem Niall - zaskomlałam.
- W takim razie chodźmy spać - blondyn zdjął swoje spodnie i położył się na łóżku, a ja ułożyłam się obok niego. Blondyn przykrył nas kołdrą i delikatnie przyciągnął mnie do siebie.
- Niall? - zapytałam, patrząc na jego spokojną twarz.
- Hmm?
- Kim ty właściwie jesteś?
- Twoim dopełnieniem, księżniczko - odparł, a ja z uśmiechem na twarzy pierwszy raz usnęłam bez pomocy tabletek. 



♪♥♪
Następnego dnia obudziłam się z okropnym bólem głowy. Rozejrzałam się dookoła i głośno krzyknęłam widząc Nialla obok. 
Co ja tu robię?!
Nic nie pamiętam. Usiadłam na łóżku i popatrzyłam na niego przerażona.
- Co się wczoraj działo? - spytałam i złapałam się za głowę. 
- Przyszłaś i zostałaś noc - odpowiedział wzruszając ramionami i również usiadł. Westchnęłam głośno i wstałam. Założyłam vansy na nogi i poprawiłam włosy.
- Przepraszam za kłopot, przyjdę później, ok? - powiedziałam, a on kiwnął głową. Szybko wyszłam z jego pokoju, a następnie z domu. Mam nadzieję, że nie robiłam wczoraj nic głupiego, bo nic, ale to nic nie pamiętam! A nie chciałabym się później dowiedzieć czegoś dziwnego. Pokręciłam głową i przeszłam przez ulicę, weszłam do naszego domu i zastałam tam...




CZYTASZ = KOMENTUJESZ !!!!

19 stycznia 2015

Siedem

*perspektywa Nathalie*
Zdenerwowana wstałam z łóżka i zeszłam na dół, skąd słyszałam wołanie mojej przyjaciółki.
Weszłam do salonu, w którym znajdowała się Danielle.
- Wołałaś mnie?
- Tak. Co ty na to żebyśmy poszły dziś na jakąś imprezę? Możesz wziąć Justina - słysząc te słowa mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Okej! To idę zadzwonić to niego - odarłam entuzjastycznie i z telefonem w ręku wyszłam na taras.
- Halo? - usłyszałam głos Jusa.
- No siema! Czy pan Justin McCann robi coś dziś wieczorem?
- A czemuż to pani Monroe pyta? - zachichotał do słuchawki.
- Dobra koniec tego! Idziesz dzisiaj ze mną i Dan na imprezę?
- Jasne! Będę o dziewiętnastej.
- Kocham cię, Jus - odparłam za słodko.
- Ja ciebie też, Nath - odparł zbyt poważnie i się rozłączył.
Okejj... to było dziwne.
Wzruszyłam ramionami i wróciłam do środka domu.
- I co?
- Będzie o dziewiętnastej - uśmiechnęłam się.
- Lubisz go - stwierdziłam Dan z głupim uśmiechem.
- Justin to tylko mój PRZYJACIEL, nic więcej. A ty to co? Widać jak patrzysz na Harry'ego - odgryzłam jej się, a ona spłonęła rumieńcem.
- Nie było tematu - rzuciła i udała się na kanapę w salonie. Zachichotałam i spojrzałam na wyświetlacz swojego telefonu. Zbliżała się jedenasta.
- Idziemy na zakupy. Rusz tyłek - weszłam do salonu i złapałam przyjaciółkę za rękę.
- Ugh, okej. I tak ja też nie mam ciuchów na imprezę - odpowiedziała, a ja zamknęłam ją w moim szczelnym uścisku.

♪♥♪
Wróciłyśmy do domu koło szesnastej obładowane torbami. Ledwo co weszłyśmy na schody i udałyśmy się do naszych pokoi. Weszłam do swojej garderoby i od razu zaczęłam wkładać ciuchy oraz buty na poszczególne miejsca. Gdy wszystko było poukładane opadłam na ziemię oddychając głęboko.
Obym tylko niczego tam nie rozwaliła...
Westchnęłam i wstałam z podłogi kierując się do łazienki. Rozebrałam się z ciuchów i ponownie dzisiejszego dnia weszłam pod prysznic. Umyłam się dokładnie i czysta i pachnąca stanęłam na zimnych kafelkach. Szybko okryłam się ręcznikiem i zaczęłam suszyć swoje włosy. Następnie udałam się do garderoby i ubrałam na siebie dół bielizny oraz kupione dziś ciuchy. Wróciłam do łazienki i zaczęłam robić sobie makijaż. Zrobiłam dosyć grube kreski eyelinerem, nałożyłam na rzęsy tusz, przejechałam delikatnie brązowym cieniem po powiekach, a na sam koniec nałożyłam na usta jasnoróżową szminkę. Spryskałam się jeszcze moimi najlepszymi perfumami i byłam gotowa. Efekt był o wiele lepszy niż myślałam, że będzie. Wyglądałam.... Zajebiście! Uśmiechnęłam się do siebie i wróciłam wgłąb pokoju. Chwyciłam swój telefon i odblokowałam klawiaturę. Zegar w moim telefonie wskazywał godzinę osiemnastą pięćdziesiąt. W samą porę. Założyłam na siebie jeszcze jeansową kurtkę bez rękawów i z telefonem oraz jakąś kasą zeszłam na dół. Stanęłam na samym dole schodów i spojrzałam na Dani, która akurat wyszła z kuchni. Dziewczyna miała na sobie czarny, krótki top, spódnicę w czarno-białe paski, rajstopy, a na nogach czarne szpilki. Usta były pomalowane na ciemny kolor, a na nosie spoczywały jej czarne Ray Bany.
- O boże! - krzyknęłyśmy na raz.
- Justin to chyba cię zgwałci jak cię zobaczy - odparła, na co zachichotałam.
- Harry to samo zrobi z tobą, kochana - klapnęłam ją tyłek na co głośno się roześmiała.
- Jak się tam zjawi z chłopakami, to może, może - odparła, a ja pokiwałam zażenowana jej słowami, ale zachichotałam cicho pod nosem. Nagle usłyszałyśmy klakson samochodu.
- Oho, twój książę przybył - poruszyła dziwnie brwiami. Ignorując jej zachowanie wyszłam z domu, a zaraz za mną wyszła Danielle, która zamknęła dom.
- Holy shit!* - zawołał Justin, kiedy wyszedł z auta by się z nami przywitać.
- Aż tak źle? - podniosłam brew rozbawiona jego wyrazem twarzy.
- Źle? Gdybyś tylko nie była moją przyjaciółką.. - oblizał namiętnie wargi.
- A nie mówiłam - zaświergotała Dan, klepiąc mnie w ramię. Podeszła do Justina i pocałowała go w policzek. Nadal rozbawiona udałam się do chłopaka i przytuliłam się do niego, dając mu na sam koniec całusa w policzek.
- Tak w ogóle to wyglądasz mega. Postarałeś się - odsunęłam się od niego i delikatnie przygryzłam wargę, wsiadając na miejsce pasażera.


*perspektywa Nialla*
Stałem przy oknie i obserwowałem jak Nathalie przytula się do jakiegoś chłopaka, a następnie wsiada z nim i z Danielle razem do samochodu. Po jej stroju zgaduję, że na pewno nie jadą do kina. Po chwili usłyszałem radosny okrzyk Harry'ego i zobaczyłem jak zbiega po schodach z telefonem w ręku.
- Ubierać się frajerzy! Impreza się szykuje - krzyknął i znów pobiegł na górę, aby po chwili wrócić w innej koszulce i marynarce. Wywróciłem teatralnie oczami i spojrzałem na resztę chłopaków którzy stali przy drzwiach. Szybko poszedłem do swojego pokoju i zmieniłem czerwone polo na biały t-shirt, a na to zarzuciłem dżinsową kurtkę. Zszedłem na dół i razem z chłopakami wyszliśmy z domu. Wpakowaliśmy się do naszego czarnego vana i ruszyliśmy w stronę klubu, którego adres znał tylko Harry. Kiedy dojechaliśmy zobaczyłem samochód, do którego pół godziny wcześniej wsiadła Nath. Weszliśmy do klubu i uderzył we mnie mocny zapach alkoholu i papierosów. W uszach brzmiała głośna muzyka, a na parkiecie przewijało się mnóstwo osób. Wśród tego tłumu, gdzieś po lewej, ujrzałem Nathalie tańczącą z tym chłopakiem. Nie miałbym nic przeciwko gdyby nie to, że tańczyli do piosenki Wiggle Wiggle, a ich taniec nie był zbyt grzeczny. Dziewczyna zwinnie ocierała się swoją pupa o krocze chłopaka. Zacisnąłem dłonie w pięści i już miałem do nich podejść, ale Louis złapał mnie za ramię.
- Uspokój się. Nie pamiętasz co się dzieje kiedy jesteś wściekły?
- Najwyżej odgryzę mu głowę - wzruszyłem ramionami i wraz z Lou zamówiliśmy sobie drinki. 

Uspokój się... nie myśl o tym... nie teraz...


*perspektywa Nathalie*
Tańczyłam wraz z Justinem do piosenki Wiggle Wiggle kiedy zobaczyłam, że chłopaki wchodzą do klubu. Gdy zobaczyłam, że Niall zaczyna spoglądać na mnie odwróciłam wzrok i pogrążyłam się w tańcu. Nie wiem co, ale coś kazało robić mi wszystko by chłopak było mnie choć trochę zazdrosny. Po szóstym z rzędu wspólnym tańcu z Justinem przeszłam do baru, gdzie usiadłam na wysokim stołku. Zamówiłam sobie kolorowego drinka, a kiedy na niego czekałam rozejrzałam się dookoła. Spojrzałam na tłum wśród którego zobaczyłam Danielle tańczącą z Harrym przytulanego. Zaśmiałam się pod nosem i powróciłam wzrokiem do barmana. Postawił przede mną niebieski napój, który zaczęłam sączyć. Nagle poczułam jak ktoś z tyłu szturcha mnie w ramię. Ze słomką w ustach, odwróciłam się i napotkałam błękitne oczy blondyna.
Jak się oddycha?!
Niall uśmiechnął się jakby czytał mi w myślach i zapytał:
- Zatańczymy? - wystawił do mnie dłoń, którą prawie od razu przyjęłam. Przeszliśmy na parkiet, a w tle usłyszeliśmy kolejną wolną piosenkę. Niall położył swoje dłonie na moich biodrach, a ja zarzuciłam ręce za jego szyje. Blondyn delikatnie przysunął mnie bliżej siebie na co zareagowałam uśmiechem. Nie chcąc kłamać musiałam przyznać, że podobała mi się ta atmosfera wokół nas. Było dość tajemniczo ale też... romantycznie. Zaczęliśmy kiwać się na boki w rytm piosenki. Żyjąc tą chwilą położyłam swoją głowę na ramię blondyna, a on zgrabnie jeszcze bardziej mnie do siebie przyciągnął. Uśmiechnęłam się i wystawiłam język Dani, która patrzyła na mnie tańcząc z Harrym w ten sam sposób co ja z Niallem.
Może jednak uczucia nie są takie złe? Może powinnam dać im szansę? 




CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

~*~

* - cholera jasna 



18 stycznia 2015

Sześć

- Nath chyba za dużo ostatnio ćwiczyłaś - powiedziała moja przyjaciółka po dłuższej chwili ciszy. Pokręciłam przecząco głową i podeszłam do ściany. Podniosłam z niej obrazki i z powrotem powiesiłam na ścianę. 
- Pewnie jakieś słabe haczyki - walnął z głupa Louis.
- Możliwe - wzruszyła ramionami Dan i wraz z chłopakami kontynuowała oglądanie filmu do czego się dołączyłam wraz z Niallem.


*perspektywa Nialla*
Spojrzałem zdziwiony na Nathalie. Najpierw to z tym gościem, a teraz to... Nikt nie ma tak nadludzkiej siły, a już w szczególności dziewczyna. Spojrzałem znacząco na Louisa, który niepewnie kiwnął głową.
- Nie wydaje ci się to dziwne? - zapytałem siebie w myślach.
- Jestem w 80% pewny, że ona jest taka jak my. Pamiętasz wydarzenie w kawiarni? Kiedy nagle ekspres sam spadł z blatu? To na pewno ona to zrobiła, tylko nie wiedziała o tym. Widocznie bidulka nie wie co potrafi. - usłyszałem odpowiedź Louisa w swojej głowie i kiwnąłem delikatnie głową na znak, że się z nim zgadzam. Spojrzałem na ekran, na którym właśnie jakaś laska uciekała z krzykiem i płaczem. Nie bardzo wiedziałem co to za film, ale spodobał mi się. Reszta dnia upłynęła nam na wspólnym oglądaniu filmów i zajadaniu się popcornem. Około 18 Nathalie wyszła z pokoju tłumacząc się bólem brzucha. Poczekałem 10 minut i poszedłem do niej. Siedziała na łóżku po turecku trzymając dłonie przed sobą i uważnie się im przyglądając.
- Co robisz? - zapytałem rozbawiony.
- Um, nic - odparła speszona i opuściła ręce na łóżko. Powoli podszedłem do jej łóżka i usiadłem na krańcu. - Niall?
- Hmm?
- Martwię się - wyznała.
- O co? - zdziwiłem się.
- Martwię się, że jest coś ze mną nie tak - powiedziała.
- Nie ma o co. Może po prostu za dużo mleka pijesz? - zaśmiałem się nerwowo.
- Może - zaśmiała się. 
Ok, rozluźniła się, jest dobrze.
-
Przepraszam, ale jestem zmęczona,  moglibyśmy pogadać jutro?
- Jasne, dobranoc - pożegnałem się i wyszedłem z jej pokoju.
Coś mi tu nie gra...



*oczami Nathalie*
Po wyjściu Nialla nie myśląc długo wstałam i usiadłam przy biurku uruchamiając laptopa. Wpisałam w wyszukiwarkę ''istoty nadprzyrodzone'' i chciałam zacząć czytać, ale padła mi bateria. Wydałam z siebie warknięcie i podpięłam laptopa do ładowania. Położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Próbowałam zasnąć, ale sen za żadne skarby nie chciał do mnie przyjść. Walnęłam się w myślach w czoło i sięgnęłam do półki nocnej, z której wyjęłam tabletki od chłopaków.
Przecież cierpię na bezsenność, więc jak zasnę bez tabletek.  Łyknęłam dwie i położyłam się z powrotem. Nie musiałam długo czekać na efekty, bo po około 15 minutach zrobiłam się senna i zasnęłam.  


*następnego dnia*
Obudziłam się około 8, co mnie zdziwiło. Słońce wpadało przez okno świecąc prosto na mnie. Przeciągnęłam się wydając przy tym z siebie dziwne dźwięki. Wstałam i pomaszerowałam do łazienki, w której rozebrałam się z piżamy, którą następnie wrzuciłam do kosza na ubrania i weszłam pod prysznic. Namydliłam się i spłukałam, wyszłam i owinęłam się cieplusim ręcznikiem. Wyszłam z łazienki i podeszłam do komody, z której wyjęłam zwykłe, granatowe rurki, krótką, szarą bluzkę ze zdjęciem wilka. Wysuszyłam swoje ciało, ubrałam czystą bieliznę i ubrania. Włosy zaczesałam w kucyk na czubku głowy. Rzęsy wymalowałam tuszem, a na nadgarstek założyłam szarą bransoletkę. Na stopy założyłam szare, krótkie conversy. Gotowa zeszłam na dół, gdzie o dziwo nikogo nie było. Weszłam do kuchni, w której zrobiłam sobie kawę i dwie kanapki. Usiadłam i zjadłam to w niecałe 20 minut. Rozejrzałam się dookoła, aż w końcu zdecydowałam się, że pójdę pobiegać. Wróciłam do swojego pokoju, w którym przebrałam się w czarne leginsy, bluzkę na krótki rękaw z numerem 12 i napisem 'Los Angeles', a do tego bordowe vansy. W dłoń chwyciłam słuchawki i telefon i wyszłam z domu. Zaczęłam biec wzdłuż drogi prosto w stronę lasu. Wbiegłam wgłąb lasu i skierowałam się w nie określoną stronę. Po dłuższej chwili przystanęłam przy wielkim konarze drzewa i usiadłam na ziemi, opierając się o niego.
Zamknęłam oczy i nadal wsłuchiwałam się w słowa muzyki gdy usłyszałam w swojej głowie:
- Ona na pewno nie jest normalna! Zbytnio przypomina mi... - i zdanie się urwało.
- Kuźwa! A już myślałam, że mam spokój z tymi głosami w głowie! - krzyknęłam na cały las, wyrzucając ręce w powietrze. Nagle usłyszałam głośny huk. Przestraszona otworzyłam oczy  i ujrzałam, że nie daleko mnie leżała dość spora gałąź drzewa. Szybko zerwałam się z miejsca i pobiegłam szybko z powrotem do domu. Wbiegłam cała zdyszana do środka i od razu napotkałam zdziwione spojrzenie Danielle.
- Biegałaś? - zapytała.
- Tak trochę - odarłam wymijająco i udałam się do swojego pokoju. Idąc do łazienki ściągnęłam z siebie przepocone ciuchy i wrzuciłam je do kosza na brudy będąc już w łazience. Wzięłam kolejny raz prysznic i w samym ręczniku udałam się do garderoby, z której wzięłam czystą bieliznę oraz szarą bluzę z napisem OBEY i czarne rurki. Z szuflady wyjęłam kolczyki w ćwieki, które założyłam na uszy i przebrałam się w czyste ubrania. W końcu odświeżona usiadłam na łóżku i chwyciłam laptopa. Usiadłam na łóżku i tym razem w przeglądarce wpisałam "nadprzyrodzone moce" i kliknęłam "enter". Wyszło mi chyba z tysiąc różnych stron. Kliknęłam na pierwszą lepszą i zaczęłam czytać.
- Nadprzyrodzona siła, telepatia, psychokineza, czytanie w myślach, porozumiewanie się za pomocą myśli, manipulacja, pirokineza, likantropia, słyszenie głosów  ... - wymieniałam poszczególne moce. Gdy skończyłam wpadłam na głupi pomysł. Wyciągnęłam przed siebie swoją prawą rękę i skupiłam ją na książce na moim biurku. Podniosłam delikatnie moją rękę do góry, a książka zrobiła to samo. Wolną ręką zakryłam swoje usta ze zdziwienia. Szybko opuściłam swoją rękę i zakryłam twarz swoimi dłońmi. Nawet nie zwróciłam uwagi na hałas jaki zrobiła książka, spadająca na moje biurko.
To za dużo... zdecydowanie! Jednak to prawda.... jestem inna. 


CZYTASZ = KOMENTUJESZ


~*~
Przepraszam, za to, że rozdział taki krótki, ale brak pomysłu. Mam nadzieję, że zadowoli was to co jest. Kolejny rozdział powinien pojawić się za około 2 dni. Zależy jak z weną MySi. / V 

14 stycznia 2015

Pięć

Wbiegam do lasu potykając się o swoje nogi. Biegnę jak najszybciej tylko potrafię. W końcu potykam się i upadam na ziemię. Podnoszę się na kolana i obracam głowę w tył, a jedyne co mogę zobaczyć to czyjeś nogi. Podnoszę powoli głowę do góry i widzę zakapturzoną postać, której spod kaptura wychodzi kilka kosmyków włosów. Przełykam głośno ślinę i staję na równe nogi. Chłopak jest mniej więcej o połowę głowy ode mnie wyższy. Swoje dłonie trzyma w kieszeni bluzy, a nogi ma ustawione prosto do mnie. Chłopak spokojnie stoi w miejscu i patrzy się na mnie jakby czekał aż się odezwę. W końcu nabieram odwagi żeby się odezwać i pytam: "Kim jesteś?". Zakapturzony chłopak chwile milczy, a po chwili wypuszcza ze swoich ust słowa: "Twoim dopełnieniem, księżniczko". 

Gwałtownie usiadłam na łóżku, ścierając ze swojego czoła zimny pot. Nerwowo rozglądnęłam się po pokoju, ale oprócz mnie nikogo w nim nie było. Niezdarnie wygrzebałam się z pościeli łóżka i ruszyłam do swojej osobistej łazienki. Stanęłam przy umywalce i podpierając o nią swoje dłonie, spojrzałam w lustro. Włosy przypominały szopę, oczy były lekko podkrążone, a twarz nie wyrażała jakiejkolwiek emocji. Odkręciłam kurek z zimną wodą i przemyłam nią twarz. Następnie zakręciłam kurek od umywalki i stwierdziłam, że przydałby mi się poranny prysznic. Wzruszając ramionami rozebrałam się z mojej piżamy i weszłam do kabiny prysznicowej. Kiedy się już w niej znalazłam odkręciłam naraz kurek z ciepłą i ziemną wodą, sprawiając, że woda była letnia. Wymyłam się w tempie ekspresowym, przez co po piętnastu minutach byłam już owinięta w ręcznik. Wysuszyłam swoje mokre ciało tak samo jak włosy. Kiedy byłam sucha, zwinnym ruchem wyszłam ze swojego pokoju i weszłam do garderoby. Chwyciłam z szuflady bieliznę i założyłam ją na siebie. Ubrana, podeszłam do "szafy" i zaczęłam wybierać odpowiednie ubrania na dziś. W końcu wybrałam czarną, luźną bluzkę, zapinaną z tyłu z napisem 58, legginsy we wzory, a z półki czarną bandamkę. Ubrałam na siebie ubrania, włosy spięłam w luźnego kucyka, i zawiązałam na głowie bandamkę. Wyszłam z garderoby i ponownie udałam się do łazienki.
Stanęłam przed lustrem i z mojej kosmetyczki wyjęłam potrzebne mi kosmetyki. Zrobiłam równe kreski na górnych powiekach, pomalowałam rzęsy, a usta pomalowałam jasno różową szminką. Gotowa puściłam do siebie oko i wyszłam z łazienki. Chwyciłam z szafki nocnej swój telefon i wyszłam z pokoju, schodząc na dół. Z dołu było można słyszeć śmiechy Dan i... chłopaków?! Jak poparzona wpadłam do salonu, w którym w tym momencie znajdowała się Danielle jak i nasi sąsiedzi z naprzeciwka. Odetchnęłam z ulgą.
- Hej, Nathalie! - krzyknął radośnie Louis i pomachał do mnie. Posłałam mu lekki uśmiech i odwzajemniłam jego gest.
- Cześć chłopaki, widzę, że poznaliście już Danielle - zaśmiałam się na widok Dan bijącej Harry'ego poduszką po głowie. Zachichotałam i zorientowałam się, że nie ma jednego z chłopaków... Odwróciłam się w stronę kuchni i ujrzałam w niej brakującego osobnika. Chłopak wyczuł mój wzrok i spojrzał na mnie. Nawet z takiego dala mogłam zobaczyć jego błękitne oczy. W tym momencie trzymał w ręce czerwone jabłko. Kiwnął głową na jabłko pytając mnie czy je chcę, na co kiwnęłam głową i udałam się do kuchni. Niall miał na sobie białą bluzkę z jakimś dziwnym napisem, czarne, dobrze opinające się na jego nogach rurki, szarą bluzę z kapturem oraz czarne Vansy.
- Cześć - przywitał się ze mną i wręczył mi do ręki jabłko. Gdy nasze place się dotknęły przez moje ciało przeszło miliard dreszczy.
- Cześć - uśmiechnęłam się do niego, co bardziej przypominało lekki grymas i wzięłam gryza jabłka. Gdy zobaczyłam, że Niall udaje się do salonu poczyniłam to samo.
Kiedy całą siódemką znaleźliśmy się w salonie dopiero wtedy zobaczyłam przy kanapie pewną rzecz, która przykuła moją uwagę.
- Kogho to deshorolkha? - zapytałam zafascynowana.
- Co? - zapytał nie rozumiejąc Zayn. Przełknęłam kawałek jabłka i powtórzyłam pytanie:
- Kogo to deskorolka? - wyrzuciłam ogryzek jabłka do kosza, który był w salonie i podeszłam do deskorolki biorąc ją w ręce. Odwróciłam ją na stronę wewnętrzną, na której było jakieś graffiti.
- Moja - przyznał blondyn.
- W końcu jest osoba, z którą mogę pójść do skateparku! - trochę za bardzo się podekscytowałam. - To znaczy... fajnie. Poczekajcie chwilę - pociągnęłam delikatnie za końcówki moich włosów i pobiegłam do mojego pokoju. Weszłam do garderoby i wyjęłam z niej moją deskorolkę. Wróciłam do salonu i postawiłam "pojazd" na ziemię.
- Co ty na to Niall? Idziemy? - zapytałam, na co blondyn kiwnął głową. Posłałam mu ładny uśmiech i udałam się do korytarza, w którym była szafka na buty. Wyjęłam z niej czarne converse za kostkę i ubrałam je na moje nogi. Gdy nikt się nie patrzył schowałam swój telefon do stanika i chwyciłam z ziemi moją deskorolkę.
- To my idziemy. Nie pozabijajcie się tutaj! Nie chcę żadnych bójek, zrozumiano Dan? - zaśmiałam się i wyszłam z Niallem z mojego domu. Zeszliśmy ze schodków i stanęliśmy przed nimi.
- To do skateparku, tak? - zapytałam, a Niall po raz kolejny kiwnął głową. Również kiwnęłam głową i weszłam na swoją deskorolkę. Odepchnęłam się od podłoża prawą nogą i ruszyłam w stronę skateparku. Jechałam spokojnie nie robiąc żadnych trików, natomiast Niall co chwilę robił jakiś trik, czym mi imponował. W końcu po jakimś czasie dojechaliśmy do skateparku. Nie było jakiegoś tłumu, co dobrze się składało, bo nie lubiłam jeździć w tłumie.
Weszłam na rampę i zaczęłam jeździć najlepiej jak tylko umiałam. Kilka razy zrobiłam jakiś trik, ale to tyle. Zmęczona usiadłam na górze rampy, a po chwili obok mnie pojawił się Niall. - Hej, co powiesz na Starbucks? - zaproponował.
- Starbucks to dobra propozycja - uśmiechnęłam się do niego delikatnie. Nagle ktoś z tyłu popchnął mnie przez co zjechałam na dół rampy spadając na tyłek, co trochę zabolało.
- Masz jakiś problem?! - warknęłam, stając na nogi. Na górze rampy zobaczyłam wykrzywioną mordę Lancastera - gościa, który się mnie zawsze czepiał.
- Mi ciebie też miło widzieć, Monroe - odparł sarkastycznie. Zwinnym ruchem w sekundę ponownie znalazłam się na górze rampy. Podeszłam do Lancastera na niebezpieczną odległość i zacisnęłam dłonie w pięści.
- Nath, nie... - zaczął Niall, ale było za późno. Moja prawa pięść znalazła się na policzku Daniela - bo tak miał na imię Lancaster. Chłopak odleciał daleko w tył, uderzając w barierkę rampy. Z zaskoczenia zakryłam prawą ręką usta. Daniel spojrzał na mnie z pogardą i łapiąc się za bolącą szczękę zszedł z rampy, wychodząc z skateparku z kumplami.
Co to było?! 
- Uhm, może my już chodźmy do tego Starbucksa - złapałam w ręce swoją deskorolkę i wraz z Niallem opuściłam skatepark, na który nie wrócę przed długi czas.


♪♥♪
Weszłam z blondynem do kawiarni i stanęliśmy z boku kolejki.
- Idź zajmij stolik, ja zamówię nam kawy. Jaką chcesz?
- Latte Macchiato - chłopak kiwnął głową i udał się do kolejki, a ja poszłam zająć nam stolik.
Usiadłam przy stoliku dwuosobowym i czekałam na przyjście Nialla z naszymi zamówieniami. W końcu po jakimś czasie pojawił się z naszymi kawami w oczywiście stylowych styropianowych kubkach Starbucksa.
- Dzięki - odarłam kiedy blondyn podał mi moja kawę i zajął miejsce naprzeciwko mnie.
- Opowiedz mi coś o sobie - nagle zapytał.
- Uhm... Jestem Nathalie Monroe, mam osiemnaście lat... - zaczęłam lecz, zostało mi to przerwane.
- Nie o to mi chodziło. Powiedź mi coś o swoim życiu, a nie o tym co już wiem..
- Okej. Interesuje się jazdą na desce, tańcem, lubię też poczytać czasem jakieś książki. Najlepiej jakieś fantastyczne. Z Danielle mieszkam już jakieś dwa lata. Hm... to chyba tyle z mojego wręcz nie ciekawego życia - zakończyłam swój monolog  i wzięłam kolejny łyk kawy. - A ty?
- Um, lubię spędzać czas z chłopakami...znaczy ogólnie ze znajomymi. Odkąd pamiętam zawsze ciekawiły mnie fantastyczne rzeczy. Z chłopakami mieszkam odkąd pamiętam. Znamy się w sumie od małego. To chyba tyle. Widzisz, oboje nie mamy za ciekawego życia - odparł, a ja zachichotałam.
- Zbierajmy się, bo robi się już chłodno - odparł po chwili Niall. Przytknęłam mu głową i dopiliśmy nasze kawy. Wyrzuciliśmy kubki do kosza i wyszliśmy z kawiarni, trzymając w dłoni nasze deskorolki.
- Dzięki za kawę, oddam ci...
- Nie musisz oddawać. Zrobiłem to na co chłopaka przystało - odarł, a mnie zamurowało.
Zawsze gdy szłam z Justinem na jaką kawę musiałam za siebie płacić.
- Dzięki, jeszcze raz - odparłam i potarłam swoje ramię wolną ręką. Niestety musiałam przyznać, że nie zabranie bluzy było głupim pomysłem.
- Zimno ci? - zapytał zmartwionym głosem.
- Tak trochę, ale jest ok.
- Masz - przystanął na chwilę i zgrabnie zdjął z siebie swoją bluzę.
- Niall nie...
- Po prostu ją weź - zabrzmiał srogo. Westchnęłam i założyłam na siebie jego za dużą bluzę.
Ciepła...
- Dzięki... jeszcze raz - blondyn zaśmiał się.
- Nie ma za co - posłał mi ładny uśmiech. Po około dwudziestu minutach marszu dotarliśmy pod mój dom. Wraz z blondynem weszliśmy do środka, skąd wydobywały się głośne śmiechy.
- Wróciliśmy! - krzyknęłam i weszłam razem z Niallem do salonu. Chłopaki wraz z Danielle płakali ze śmiechu oglądając jakąś komedię.
- W końcu wróciły nasze gołąbki - zaświergotał Louis.
- Ja ci dam gołąbki, głąbie - rzekł Niall, na co reszta wraz ze mną wybuchła śmiechem.
- Zabolało - jęknął Louis, na co nasz rechot się powiększył.
- Jak zwykle robisz z siebie jeszcze większego debila niż jesteś - żachnął Niall.
Spojrzałam na Dan, a ona posłała mi znaczące spojrzenie. Przewróciłam oczami i kiwnęłam delikatnie głową na "nie". Zrobiła grymas, na co miałam chęć wydłubać jej oczy.
- To opowiadajcie jak tam wasza pierwsza randka - rzucił Harry z tak szerokim uśmiechem, że aż się dziwie, że go gęba nie boli.
- Jeszcze jedno słowo... - syknęłam z Niallem na raz.
- Telepatia.. Przypadek? Nie sądzę - zaśmiał się Louis, do którego dołączyła reszta oprócz mnie i Nialla. Zmarszczyłam brwi ze złości i chwytając poduszkę rzuciłam ją w Louisa, który zwinnie się schylił, a poduszka poleciała w ścianę, przez co obrazki z niej spadły. Przełknęłam głośno ślinę i spojrzałam na wszystkich, którzy patrzyli się na mnie z wielkimi oczami.
Ze mną na prawdę jest coś nie tak!





CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ = SZYBCIEJ DODANY
ROZDZIAŁ

13 stycznia 2015

Cztery

Około godziny 17 wróciłam do domu razem z Justinem. Położyłam torby z zakupami na szafkę i zdjęłam buty. Przeszłam do salonu, w którym siedziała Danielle i zajadała się lodami czekoladowymi. 
- Wróciłam - powiedziałam i nie czekając na odpowiedź ruszyłam do kuchni, a Justin za mną. Wyjęłam z lodówki butelkę zimnej wody i zaczęłam ją powoli pić. Spojrzałam na chłopaka, który szperał w kieszeniach.
- Czego szukasz? - spytałam i odstawiłam butelkę, a następnie wstałam i do niego podeszłam.
- Kluczy od domu - odpowiedział nerwowo i zaczął macać się po tyłku. Patrzyłam na niego uważnie, aż w końcu wyjął szukane klucze z kieszeni kamizelki. Uśmiechnęłam się do niego ładnie.
- To ja już spadam, widzimy się jutro - powiedział i już po chwili go nie było. Zaśmiałam się i wróciłam do salonu, w którym już nie było mojej przyjaciółki.
- Dan?! - krzyknęłam i usłyszałam jej głos z łazienki. Wywróciłam oczami i wzięłam torby z korytarza, a następnie poszłam do swojego pokoju. Rozpakowałam ich zawartość i spojrzałam na zegarek. 19. Podeszłam do komody i z dolnej szuflady wyjęłam moje ulubione ubranie - onesie pandę. Przebrałam się w nie i usiadłam na łóżku biorąc przy okazji laptopa. Zgasiłam lampkę i włączyłam stronę z filmami. 
Mam ochotę na horror...
Pierwszym filmem z tego gatunku, który zainteresował mnie opisem i fabułą był ''Koszmar z ulicy wiązów''. Włączyłam i usiadłam wygodniej zaczynając oglądać.
Przez cały film nerwowo gryzłam wargę nie mogąc się doczekać kolejnych momentów w filmie. Gdy się skończył było coś przed 21 więc odstawiłam laptopa na bok i zeszłam do kuchni. Nigdzie nie widziałam Danielle więc stwierdziłam, że śpi. Weszłam do kuchni i zrobiłam sobie ciepłe kakao i wróciłam do pokoju. Usiadłam z powrotem na łóżku i włączyłam tym razem romans, pod tytułem ''If i stay''. Nie pamiętam jak się skończył, bo jakoś w połowie zasnęłam. 

Następnego dnia obudził mnie dzwoniący budzik. Wyłączyłam go i przekręciłam się na drugi bok chcąc dalej spać, ale sen nie nadchodził. Zwlokłam się z łóżka i podeszłam do szafy, z której wyjęłam rurki w kratę czarno-czerwoną, czarną bluzkę i czarne conversy. Weszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i się ubrałam. Nałożyłam błyszczyk na usta i mascarę. Wyszłam z łazienki i wzięłam telefon z szafki. Wsadziłam go do kieszeni spodni i stanęłam przed lustrem. Włosy postanowiłam związać w wysoki kucyk. Gotowa zeszłam na dół. Spojrzałam na zegarek i zauważyłam godzinę 7.20. 
Mam 10 minut! 
Szybko wybiegłam z domu, a po 20 minutach dotarłam do pracy.
- Spóźniona! - krzyknął mój szef, który właśnie robił coś przy automacie z kawą. Machnęłam na niego ręką i przeszłam na zaplecze, gdzie założyłam mój fartuch. Wróciłam za ladę gdzie zbierała się już garstka ludzi. 
- Cassie zastąpisz mnie na chwilę przy kasie? - spytałam nową stażystkę. Kiwnęła głową i podeszła do kasy, zaczęła obsługiwać ludzi, a ja podeszłam do automatu z kawą. Rozejrzałam się dookoła i zrobiłam sobie małą latte. Zdążyłam ją wypić, a do środka weszło dwóch chłopaków, moi sąsiedzi. Uśmiechnęłam się i odesłałam Cassie do jej stanowiska, a sama stanęłam przy kasie przy okazji  płacąc drobniakami za napój, który wypiłam. Nie chcę znowu dostać uwagi od szefa. 
- Co podać? - spytałam uroczo się uśmiechając kiedy stanęli przede mną. 
- Dwie macchiato - powiedział blondyn i wyjął portfel z tylnej kieszeni dżinsów.
- 3 funty - powiedziałam, a on podał mi pieniądze, które po chwili schowałam do kasy. Odwróciłam się do automatu i zaczęłam robić kawę. Gdy kończyłam robić pierwszą maszyna zaczęła skrzypieć i buczeć. Nacisnęłam zielony przycisk i dolałam resztę. Zatkałam kawę i odstawiłam ją na bok. Przystawiłam drugi kubeczek, ale kiedy wcisnęłam guzik nic nie poleciało. Drugi raz i dalej nic. Walnęłam w górę automatu, a on zabrzęczał, ale nadal nic nie wyleciało. 
Mam dość tej maszyny!
Zacisnęłam usta i ścisnęłam bok, a cała maszyna spadła do tyłu rozpadając się. Pisnęłam głośno i cofnęłam się do tyłu cały czas patrząc na rozlaną kawę na podłodze i automat w częściach. Nie musiałam się odwracać aby wiedzieć, że oczy wszystkich osób będących w pomieszczeniu są zwrócone na mnie. 
- Co ty zrobiłaś?! - usłyszałam krzyk mojego szefa po lewej i aż mi włosy na karku dęba stanęły. Odwróciłam się w jego stronę i pierwsze co zobaczyłam to jego czerwona jak burak twarz i mrożące w żyłach spojrzenie. 
- Ja nie chciałam...przepraszam - wydukałam i wylazłam z kałuży kawy - Odkupię ją - dodałam. Mężczyzna zaczął krzyczeć i mówić, że mam się wynosić i więcej nie pokazywać. Szybko zdjęłam fartuch i wybiegłam z lokalu po drodze wpadając na jakiegoś chłopaka. Wydukałam tylko ciche ''sorry'' i pobiegłam dalej. Wpadłam na parking i zaczęłam rozglądać się szybko dookoła. Uspokoiłam oddech i powoli skierowałam się w stronę domu. Kiedy znajdowałam się już na mojej ulicy weszłam do sklepu i wzięłam koszyk. Chwyciłam z półki dwie paczki czipsów, popcorn, kilka batonów, jakieś picie i trzy paczki żelków. Podeszłam do kasy i zapłaciłam za swoje zakupy. Wzięłam reklamówkę i wróciłam do domu gdzie w kuchni gotowała Danielle. 
- Jestem! - krzyknęłam i zdjęłam buty. 
- Co tak wcześnie? - spytała wychodząc z kuchni i otrzepując ręce. 
- Wylali mnie - odpowiedziałam wzruszając ramionami i rzuciłam się na kanapę, a reklamówkę z moim dzisiejszym jedzeniem położyłam na stoliku.
- Za co?
- Rozwaliłam automat. Robimy nockę? - zmieniłam nagle temat. Wywróciła oczami, ale kiwnęła głową i wróciła do kuchni. Wzięłam pilot do ręki i włączyłam telewizor. Przelatywałam po kanałach aż nagle moją uwagę przykuł jakiś teleturniej więc na nim zostawiłam i go oglądałam. Po chwili zauważyłam Danielle, która postawiła mi szklany talerzyk, na którym znajdowało się pysznie wyglądające ciasto. Chwyciłam go i zaczęłam powoli jeść, a ona wybuchła śmiechem.
- No co? Uwielbiam twojego Shreka* - powiedziałam po przełknięciu kawałka. Pokręciła głową i usiadła obok mnie łapiąc pilota i przełączając na jakiś serial. Skończyłam jeść i odstawiłam talerzyk na bok. 
- Baranie chodź tam! - usłyszałam głośny głos w swojej głowie.
- Gdzie mam iść? - spytałam zdezorientowana przyjaciółkę, a ta popatrzyła na mnie jak na debilkę. Machnęłam ręką i powróciłam do oglądania tego czegoś.


*Shrek - rodzaj ciasta


CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ = SZYBCIEJ DODANY ROZDZIAŁ





Liebster Award x4

''Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za ''dobrze wykonaną robotę''. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, wiec daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań''



Pierwsza nominacja jest od Xharlsy z bloga http://fanfiction-harry-styles-illusion.blogspot.com/

Pytania i odpowiedzi: 
1. Czy to twój pierwszy blog?
Violette - nie, miałam już kilka blogów przed tym
Perrie E. - nie, miałam już dwa blogi przed tym
2. Wierzysz w Larrego?
Violette - tak, LS forever ♥
Perrie E. - TAK! ♥
3. Wierzysz w przyjaźń damsko-męską?
Violette - nie
Perrie E. - zależy...
4. Wygląd ma dla ciebie znaczenie?
Violette - nie, owszem, jak kogoś poznaję to widzę najpierw jego wygląd ale ogółem to się dla mnie nie liczy
Perrie E. - nie jest dla mnie tak ważny jak charakter 
5. Eleanor vs. Perrie?
Violette - Perrie, nie lubię El
Perrie E. - Pezz, ale szanuję Eleanor
6. Wolisz Harrego w długich włosach czy krótkich?
Violette - dla mnie w każdych włosach jest idealny ♥
Perrie E. - każde, ale w krótszych jest bardziej..hmm.. sexi?
7. Hobby?
Violette - pisanie, czytanie, grafika komputerowa 
Perrie E. - śpiew, muzyka, pisanie
8. Największe marzenie?
Violette - jechać na koncert 1D i spotkać się z Mysią ♥
Perrie E. - mieszkać w Londynie, spotkać chłopaków(1D) oraz Wiolcię ♥
9. Ulubiony film?
Violette - za dużo żeby wymieniać
Perrie E. - nie mam ulubionego
10. Od ilu lat jesteś z 1D?
Violette - dwa lata i trzy miesiące ♥
Perrie E. - trzy lata i dwa miesiące ♥
11. Ulubieniec zespołu?
Violette - Harry ♥
Perrie E. - Niall ♥


Kolejna nominacja jest od Dalila z bloga http://ff-niallhoran.blogspot.com/

Pytania i odpowiedzi: 
1. Ile masz lat? 
Violette - za miesiąc 15 ^^
Perrie E. - za trzy miesiące hot 16 xd
2. Ulubiony sklep?
Violette - chińczyk xd
Perrie E. - Biedra xd
3. Ulubiona piosenka?
Violette - Angel with a shotgun i Surrender ♥
Perrie E. - S.O.S, Angel with a shotgun, Enchanted, If i die young, Mine ♥
4. Ulubiona książka?
Violette - Urodzona o północy, Hopeless
Perrie E. - Harry Potter! 
5. Ulubione Fanfiction?
Violette - za dużo żeby wymieniać
Perrie E. - ugh! Czytałam ich taki wiele, że za trudno wybrać
6. Którego chłopca z One Direction chciałabyś poznać najbardziej?
Violette - wszystkich
Perrie E. - wszystkich
7. Co jest twoją pasją?
Violette - pisanie ♥
Perrie E. - śpiew i pisanie ♥
8. Czy twoi znajomi/przyjaciele/rodzina wiedzą, że prowadzisz bloga?
Violette - rodzina wie, przyjaciółka wie, bo piszę go razem z nią, znajomi nie
Perrie E. - rodzina wie, przyjaciółka wie, bo z  nią piszę, znajomi nie
9. Czy coś się zmieniło odkąd prowadzisz bloga?
Violette - chyba nie
Perrie E. - nie
10. Co cię inspiruje do pisania?
Violette - muzyka ♥
Perrie E. - muzyka, uczucia
11. Czy masz jakieś zwierzątko?
Violette - króliczka miniaturkę :3
Perrie E. - nie :c


Kolejna nominacja jest od Lullaby z bloga http://rock-me-fanfiction.blogspot.com/

Pytania i odpowiedzi: 
1. Kolekcjonujesz coś?
Violette - nie
Perrie E. - nie
2. Lubisz swoje imię?
Violette - nie
Perrie E. - zależy, raz tak raz nie
3. Jaki jest Twój ulubiony sport i dlaczego?
Violette - żaden, nienawidzę sportu
Perrie E. - łyżwy, jeżeli zalicza się to do sportu, bo lubię :p
4. Wolisz koty czy psy?
Violette - kotki *-*
Perrie E. - pieski! :3
5. Znasz jakiś obcy język?
Violette - angielski, niemiecki i trochę ruski
Perrie E. - angielski, trochę niemiecki i hiszpański
6. Uprawiasz jakiś sport?
Violette - nie
Perrie E. - nie
7. Co sądzisz o zespole One Direction?
Violette - KOCHAM ICH ♥
Perrie E. - UBÓSTWIAM ICH! ♥
8. Jakie jest twoje ulubione jedzenie?
Violette - herbatniki ♥
Perrie E. - kisiele ♥
9. Jaki jest twój ulubiony film?
Violette - każdy
Perrie E. - nie mam
10. Czytasz dużo książek?
Violette - sporo
Perrie E. - niezbyt, nie mam czasu
11. Jaki jest twój ulubiony gatunek książek?
Violette - fantasy i romans
Perrie E. - fantasty, romans, dramat


Ostatnia nominacja jest od Nataśki Horan z bloga http://onedierctionfanficton.blogspot.com/

Pytania i odpowiedzi: 
1. Masz chłopaka?
Violette - nie
Perrie E. - nie
2. Jaki jest twój ulubiony przedmiot w szkole i dlaczego?
Violette - matematyka bo ją rozumiem i lubię ją xd
Perrie E. - Violette wariatka!! Artystyczne, bo mogę śpiewać
3. Byłaś wolontariuszem WOŚP?
Violette - nie
Perrie E. - nie
4. Lubisz placki?
Violette - a kto nie lubi? :D
Perrie E. - lubię placki xd
5. Jakie blogi aktualnie czytasz?
Violette - o Larrym :3
Perrie E. - Nariana :3
6. Który z chłopaków podoba ci się z wyglądu najbardziej, który z charakteru a który za całokształt? z One Direction oczywiście
Violette - z wyglądu Zayn, z charakteru Niall a całokształt to Harry ♥
Perrie E. - z  wyglądu Louis, z charakteru Niall, a z całokształtu Liam, bo ma takie wieeeelkie serduszko ♥
7. Jaki jest twój ulubiony kolor?
Violette - czarny
Perrie E. - czarny, czerwony
8. Prowadzisz pamiętnik?
Violette - prowadziłam ale od jakiegoś czasu nic nie piszę
Perrie E. - nie, ale miałam kiedyś chęć zacząć
9. Lubisz piłkę nożną?
Violette - nie
Perrie E. - oglądać
10. Jaka średnia na półrocze?
Violette - 1.8 chyba ;-;
Perrie E. - ugh nie wiem... koło 2,5 może więcej...
11. Kiedy masz ferie?
Violette - od 26 stycznia xd
Perrie E. - od 16 lutego (to nie fair, Violette!)




Bardzo dziękujemy za wszystkie nominacje! My będziemy nominować tylko raz i osoby, które nominujemy to:

Nasze pytania do innych to: 
1. Co lubisz robić w wolnym czasie?
2. Co sprawiło, że zaczęłaś pisać bloga?
3. Co jest twoją motywacją?
4. Jaki jest twój ulubiony czas w roku?
5. Masz jakieś kolczyki?
6. Masz drugie imię? Jakie?
7. Ulubiona pora roku?
8. Kawa vs Herbata?
9. Podoba ci się twoje imię?
10. Woda mineralna vs gazowana?
11. O czym najczęściej myślisz?

Violette i Perrie E.

2 stycznia 2015

Trzy

 Obudziłam się w dość sporym pokoju. Podniosłam się na łokciach i usiadłam na miękkim materacu łóżka. Prawie dostałam zawału kiedy ujrzałam na krześle obok łóżka przystojnego bruneta z grzywką. Chłopak gdy zobaczył, że się obudziłam uśmiechnął się do mnie co delikatnie odwzajemniłam.
- Cześć, jestem Louis - przedstawił mi się.
- Cześć, Nathalie - odpowiedziałam mu.
- Chyba na prawdę za mało śpisz. Zemdlałaś już drugi raz - podniósł się z krzesła i stanął obok łóżka. - Chodź na dół, zjesz z nami śniadanie. Jest już dziewiąta rano - odparł, a ja bez słowa wstałam z łóżka i udałam się z Louisem na dół. Weszliśmy do kuchni, która była połączona z jadalnią, w której była już reszta chłopaków. Wszyscy spojrzeli w moją stronę i uśmiechnęli się do mnie.
- Cześć, jestem Harry, a ty piękna istoto? - podszedł do mnie chłopak z lokami na głowie.
- Tani sposób na podryw, koleżko - nabrałam odwagi. - Jestem Nathalie.
- Ja jestem Liam, a to Niall - brunet o brązowych oczach przedstawił się i pokazał na blondyna. Blondyn spojrzał na mnie i szerzej się uśmiechnął.
Czy można mieć piękniejszy uśmiech niż on?
Niall delikatnie poszerzył swój uśmiech, co wprawiło mnie w lekkie zakłopotanie. Delikatnie mu pomachałam i wraz z Lou usiadłam przy stole. Czułam się dość dziwnie, ale w  końcu nałożyłam na swój talerz jednego omleta i zaczęłam go jeść. Podczas śniadania trwała cisza, która od czasu do czasu była przerywana krótkimi rozmowami.
-  Dziękuję za gościnę, śniadanie, a przede wszystkim za leki - uśmiechnęłam się do chłopaków.
- Nie ma za co, kochana - Harry puścił mi oczko, a ja przewracając oczami, pomachałam chłopakom i wyszłam z ich domu i udałam się do swojego.
Gdy weszłam do środka mieszkania od razu mogłam usłyszeć krzyk Danielle.
- Nathalie, to ty? - blondynka wpadła na korytarz, a gdy mnie ujrzała rzuciła mi się na szyję, przyduszając mnie. - Gdzieś ty była?!
- Um, byłam poznać nowych sąsiadków z naprzeciwka - odparłam zgodnie z prawdą.
- Mamy nowych sąsiadów?! - zapytała zdziwiona.
- Jednak bezsenność ma jakieś plusy, a i chłopaki dali  mi jeszcze leki. W końcu będę mogła zasnąć - wzięłam do płuc dużo powietrza i od razu je wypuściłam.
- Polubiłaś ich - uśmiechnęła się.
- Wow, wow, wow! Nie rozpędzaj się tak, kochana! Doskonale wiesz, że nie tak łatwo jest zdobyć moje zaufanie czy zainteresowanie, więc odpuść.
- Ktoś tu chyba na prawdę potrzebuje snu. Jesteś jeszcze bardziej markotna niż normalnie - przewróciła oczami.
- Tak, Dan. Ja cię też kocham - wystawiłam jej język i udałam się do salonu, w którym rzuciłam się na kanapę. Niestety mój spokój nie trwał za długo, ponieważ mój telefon zaczął dzwonić. Wyjęłam go ze spodni i odebrałam połączenie.
- Co ty na to, żeby wybrać się ze swoim kolegą na miasto? Jakiś shopping czy coś - usłyszałam głos Justina.
- Dopiero co wróciłam do domu, ale ok. Bądź u mnie za pól godziny - rzuciłam i się rozłączyłam.
- Kto dzwonił, czego chciał? - dopytywała Danielle.
- Justin, chce wyciągnąć mnie na miasto. Wrócę koło jedenastej i chyba pójdę w kimę - zaśmiałam się i udałam się do pokoju, wcześniej całując Dan w policzek.  Podeszłam do garderoby i wyjęłam z niej granatową bluzę z napisem "XXX", czarne rurki oraz nową świeżą bieliznę. Szybko się przebrałam i biorąc telefon, kasę i kluczyki od domu, zeszłam na dół, gdzie ubrałam swoje białe Air Force. Krzyknęłam na cały dom "wychodzę" i wyszłam z domu, przed którym czekał już na mnie Justin. Przytuliłam go na powitanie co odwzajemnił. Spojrzałam na podwórko naszych nowych sąsiadów i zobaczyłam na nim Harry'ego i Louisa, przyglądających się mi i Justinowi. Pomachałam do nich i ruszyłam z Justinem w stronę centrum handlowego.
- Zamknij się już! - usłyszałam ponownie w swojej głowie.
Ze mną na prawdę jest coś nie tak...



CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ