Idę lasem co chwila potykając się o wystające korzenie drzew lub krzaki. Jest ciemno, nie widzę nic oprócz okrągłego księżyca na niebie. Rozglądam się dookoła i nagle, na końcu ścieżki dostrzegam postać. Nie widzę dokładnie kto to i jak wygląda, ale po posturze ciała wiem, że to mężczyzna. Zaczynam szybko biec w jego stronę wymachując rękami na boki. Stoi do mnie tyłem i wskazuje coś swoją dłonią. Kiedy staję już za nim, normuję swój przyśpieszony oddech i kładę dłoń na jego ramieniu. Chłopak zaczyna się powoli do mnie odwracać, a kiedy stajemy twarzą w twarz, jakieś jasne światło migocze między nami. ''Kim jesteś?'' - szepczę i widzę jak chłopak uchyla usta.
Usiadłam nagle obudzona przez dzwoniący budzik tuż przy moim uchu. Zrzuciłam go z szafki naciągając poduszkę na głowę i mamrocząc niewyraźne przekleństwa. Nienawidzę tego dziadostwa! Co noc mam ten sam sen, z tym samym chłopakiem, ale nigdy nie mogę zobaczyć jego twarzy. To jakaś paranoja! Leniwie wstałam z łóżka zrzucając kołdrę na podłogę i podeszłam do szafy, z której wyjęłam moje ubranie do pracy. Przebrałam się szybko i wyszłam z domu, żegnając się po drodze z moją współlokatorką i przyjaciółką, Danielle. Kolejny nudny dzień w pracy...
Usiadłam nagle obudzona przez dzwoniący budzik tuż przy moim uchu. Zrzuciłam go z szafki naciągając poduszkę na głowę i mamrocząc niewyraźne przekleństwa. Nienawidzę tego dziadostwa! Co noc mam ten sam sen, z tym samym chłopakiem, ale nigdy nie mogę zobaczyć jego twarzy. To jakaś paranoja! Leniwie wstałam z łóżka zrzucając kołdrę na podłogę i podeszłam do szafy, z której wyjęłam moje ubranie do pracy. Przebrałam się szybko i wyszłam z domu, żegnając się po drodze z moją współlokatorką i przyjaciółką, Danielle. Kolejny nudny dzień w pracy...