14 stycznia 2015

Pięć

Wbiegam do lasu potykając się o swoje nogi. Biegnę jak najszybciej tylko potrafię. W końcu potykam się i upadam na ziemię. Podnoszę się na kolana i obracam głowę w tył, a jedyne co mogę zobaczyć to czyjeś nogi. Podnoszę powoli głowę do góry i widzę zakapturzoną postać, której spod kaptura wychodzi kilka kosmyków włosów. Przełykam głośno ślinę i staję na równe nogi. Chłopak jest mniej więcej o połowę głowy ode mnie wyższy. Swoje dłonie trzyma w kieszeni bluzy, a nogi ma ustawione prosto do mnie. Chłopak spokojnie stoi w miejscu i patrzy się na mnie jakby czekał aż się odezwę. W końcu nabieram odwagi żeby się odezwać i pytam: "Kim jesteś?". Zakapturzony chłopak chwile milczy, a po chwili wypuszcza ze swoich ust słowa: "Twoim dopełnieniem, księżniczko". 

Gwałtownie usiadłam na łóżku, ścierając ze swojego czoła zimny pot. Nerwowo rozglądnęłam się po pokoju, ale oprócz mnie nikogo w nim nie było. Niezdarnie wygrzebałam się z pościeli łóżka i ruszyłam do swojej osobistej łazienki. Stanęłam przy umywalce i podpierając o nią swoje dłonie, spojrzałam w lustro. Włosy przypominały szopę, oczy były lekko podkrążone, a twarz nie wyrażała jakiejkolwiek emocji. Odkręciłam kurek z zimną wodą i przemyłam nią twarz. Następnie zakręciłam kurek od umywalki i stwierdziłam, że przydałby mi się poranny prysznic. Wzruszając ramionami rozebrałam się z mojej piżamy i weszłam do kabiny prysznicowej. Kiedy się już w niej znalazłam odkręciłam naraz kurek z ciepłą i ziemną wodą, sprawiając, że woda była letnia. Wymyłam się w tempie ekspresowym, przez co po piętnastu minutach byłam już owinięta w ręcznik. Wysuszyłam swoje mokre ciało tak samo jak włosy. Kiedy byłam sucha, zwinnym ruchem wyszłam ze swojego pokoju i weszłam do garderoby. Chwyciłam z szuflady bieliznę i założyłam ją na siebie. Ubrana, podeszłam do "szafy" i zaczęłam wybierać odpowiednie ubrania na dziś. W końcu wybrałam czarną, luźną bluzkę, zapinaną z tyłu z napisem 58, legginsy we wzory, a z półki czarną bandamkę. Ubrałam na siebie ubrania, włosy spięłam w luźnego kucyka, i zawiązałam na głowie bandamkę. Wyszłam z garderoby i ponownie udałam się do łazienki.
Stanęłam przed lustrem i z mojej kosmetyczki wyjęłam potrzebne mi kosmetyki. Zrobiłam równe kreski na górnych powiekach, pomalowałam rzęsy, a usta pomalowałam jasno różową szminką. Gotowa puściłam do siebie oko i wyszłam z łazienki. Chwyciłam z szafki nocnej swój telefon i wyszłam z pokoju, schodząc na dół. Z dołu było można słyszeć śmiechy Dan i... chłopaków?! Jak poparzona wpadłam do salonu, w którym w tym momencie znajdowała się Danielle jak i nasi sąsiedzi z naprzeciwka. Odetchnęłam z ulgą.
- Hej, Nathalie! - krzyknął radośnie Louis i pomachał do mnie. Posłałam mu lekki uśmiech i odwzajemniłam jego gest.
- Cześć chłopaki, widzę, że poznaliście już Danielle - zaśmiałam się na widok Dan bijącej Harry'ego poduszką po głowie. Zachichotałam i zorientowałam się, że nie ma jednego z chłopaków... Odwróciłam się w stronę kuchni i ujrzałam w niej brakującego osobnika. Chłopak wyczuł mój wzrok i spojrzał na mnie. Nawet z takiego dala mogłam zobaczyć jego błękitne oczy. W tym momencie trzymał w ręce czerwone jabłko. Kiwnął głową na jabłko pytając mnie czy je chcę, na co kiwnęłam głową i udałam się do kuchni. Niall miał na sobie białą bluzkę z jakimś dziwnym napisem, czarne, dobrze opinające się na jego nogach rurki, szarą bluzę z kapturem oraz czarne Vansy.
- Cześć - przywitał się ze mną i wręczył mi do ręki jabłko. Gdy nasze place się dotknęły przez moje ciało przeszło miliard dreszczy.
- Cześć - uśmiechnęłam się do niego, co bardziej przypominało lekki grymas i wzięłam gryza jabłka. Gdy zobaczyłam, że Niall udaje się do salonu poczyniłam to samo.
Kiedy całą siódemką znaleźliśmy się w salonie dopiero wtedy zobaczyłam przy kanapie pewną rzecz, która przykuła moją uwagę.
- Kogho to deshorolkha? - zapytałam zafascynowana.
- Co? - zapytał nie rozumiejąc Zayn. Przełknęłam kawałek jabłka i powtórzyłam pytanie:
- Kogo to deskorolka? - wyrzuciłam ogryzek jabłka do kosza, który był w salonie i podeszłam do deskorolki biorąc ją w ręce. Odwróciłam ją na stronę wewnętrzną, na której było jakieś graffiti.
- Moja - przyznał blondyn.
- W końcu jest osoba, z którą mogę pójść do skateparku! - trochę za bardzo się podekscytowałam. - To znaczy... fajnie. Poczekajcie chwilę - pociągnęłam delikatnie za końcówki moich włosów i pobiegłam do mojego pokoju. Weszłam do garderoby i wyjęłam z niej moją deskorolkę. Wróciłam do salonu i postawiłam "pojazd" na ziemię.
- Co ty na to Niall? Idziemy? - zapytałam, na co blondyn kiwnął głową. Posłałam mu ładny uśmiech i udałam się do korytarza, w którym była szafka na buty. Wyjęłam z niej czarne converse za kostkę i ubrałam je na moje nogi. Gdy nikt się nie patrzył schowałam swój telefon do stanika i chwyciłam z ziemi moją deskorolkę.
- To my idziemy. Nie pozabijajcie się tutaj! Nie chcę żadnych bójek, zrozumiano Dan? - zaśmiałam się i wyszłam z Niallem z mojego domu. Zeszliśmy ze schodków i stanęliśmy przed nimi.
- To do skateparku, tak? - zapytałam, a Niall po raz kolejny kiwnął głową. Również kiwnęłam głową i weszłam na swoją deskorolkę. Odepchnęłam się od podłoża prawą nogą i ruszyłam w stronę skateparku. Jechałam spokojnie nie robiąc żadnych trików, natomiast Niall co chwilę robił jakiś trik, czym mi imponował. W końcu po jakimś czasie dojechaliśmy do skateparku. Nie było jakiegoś tłumu, co dobrze się składało, bo nie lubiłam jeździć w tłumie.
Weszłam na rampę i zaczęłam jeździć najlepiej jak tylko umiałam. Kilka razy zrobiłam jakiś trik, ale to tyle. Zmęczona usiadłam na górze rampy, a po chwili obok mnie pojawił się Niall. - Hej, co powiesz na Starbucks? - zaproponował.
- Starbucks to dobra propozycja - uśmiechnęłam się do niego delikatnie. Nagle ktoś z tyłu popchnął mnie przez co zjechałam na dół rampy spadając na tyłek, co trochę zabolało.
- Masz jakiś problem?! - warknęłam, stając na nogi. Na górze rampy zobaczyłam wykrzywioną mordę Lancastera - gościa, który się mnie zawsze czepiał.
- Mi ciebie też miło widzieć, Monroe - odparł sarkastycznie. Zwinnym ruchem w sekundę ponownie znalazłam się na górze rampy. Podeszłam do Lancastera na niebezpieczną odległość i zacisnęłam dłonie w pięści.
- Nath, nie... - zaczął Niall, ale było za późno. Moja prawa pięść znalazła się na policzku Daniela - bo tak miał na imię Lancaster. Chłopak odleciał daleko w tył, uderzając w barierkę rampy. Z zaskoczenia zakryłam prawą ręką usta. Daniel spojrzał na mnie z pogardą i łapiąc się za bolącą szczękę zszedł z rampy, wychodząc z skateparku z kumplami.
Co to było?! 
- Uhm, może my już chodźmy do tego Starbucksa - złapałam w ręce swoją deskorolkę i wraz z Niallem opuściłam skatepark, na który nie wrócę przed długi czas.


♪♥♪
Weszłam z blondynem do kawiarni i stanęliśmy z boku kolejki.
- Idź zajmij stolik, ja zamówię nam kawy. Jaką chcesz?
- Latte Macchiato - chłopak kiwnął głową i udał się do kolejki, a ja poszłam zająć nam stolik.
Usiadłam przy stoliku dwuosobowym i czekałam na przyjście Nialla z naszymi zamówieniami. W końcu po jakimś czasie pojawił się z naszymi kawami w oczywiście stylowych styropianowych kubkach Starbucksa.
- Dzięki - odarłam kiedy blondyn podał mi moja kawę i zajął miejsce naprzeciwko mnie.
- Opowiedz mi coś o sobie - nagle zapytał.
- Uhm... Jestem Nathalie Monroe, mam osiemnaście lat... - zaczęłam lecz, zostało mi to przerwane.
- Nie o to mi chodziło. Powiedź mi coś o swoim życiu, a nie o tym co już wiem..
- Okej. Interesuje się jazdą na desce, tańcem, lubię też poczytać czasem jakieś książki. Najlepiej jakieś fantastyczne. Z Danielle mieszkam już jakieś dwa lata. Hm... to chyba tyle z mojego wręcz nie ciekawego życia - zakończyłam swój monolog  i wzięłam kolejny łyk kawy. - A ty?
- Um, lubię spędzać czas z chłopakami...znaczy ogólnie ze znajomymi. Odkąd pamiętam zawsze ciekawiły mnie fantastyczne rzeczy. Z chłopakami mieszkam odkąd pamiętam. Znamy się w sumie od małego. To chyba tyle. Widzisz, oboje nie mamy za ciekawego życia - odparł, a ja zachichotałam.
- Zbierajmy się, bo robi się już chłodno - odparł po chwili Niall. Przytknęłam mu głową i dopiliśmy nasze kawy. Wyrzuciliśmy kubki do kosza i wyszliśmy z kawiarni, trzymając w dłoni nasze deskorolki.
- Dzięki za kawę, oddam ci...
- Nie musisz oddawać. Zrobiłem to na co chłopaka przystało - odarł, a mnie zamurowało.
Zawsze gdy szłam z Justinem na jaką kawę musiałam za siebie płacić.
- Dzięki, jeszcze raz - odparłam i potarłam swoje ramię wolną ręką. Niestety musiałam przyznać, że nie zabranie bluzy było głupim pomysłem.
- Zimno ci? - zapytał zmartwionym głosem.
- Tak trochę, ale jest ok.
- Masz - przystanął na chwilę i zgrabnie zdjął z siebie swoją bluzę.
- Niall nie...
- Po prostu ją weź - zabrzmiał srogo. Westchnęłam i założyłam na siebie jego za dużą bluzę.
Ciepła...
- Dzięki... jeszcze raz - blondyn zaśmiał się.
- Nie ma za co - posłał mi ładny uśmiech. Po około dwudziestu minutach marszu dotarliśmy pod mój dom. Wraz z blondynem weszliśmy do środka, skąd wydobywały się głośne śmiechy.
- Wróciliśmy! - krzyknęłam i weszłam razem z Niallem do salonu. Chłopaki wraz z Danielle płakali ze śmiechu oglądając jakąś komedię.
- W końcu wróciły nasze gołąbki - zaświergotał Louis.
- Ja ci dam gołąbki, głąbie - rzekł Niall, na co reszta wraz ze mną wybuchła śmiechem.
- Zabolało - jęknął Louis, na co nasz rechot się powiększył.
- Jak zwykle robisz z siebie jeszcze większego debila niż jesteś - żachnął Niall.
Spojrzałam na Dan, a ona posłała mi znaczące spojrzenie. Przewróciłam oczami i kiwnęłam delikatnie głową na "nie". Zrobiła grymas, na co miałam chęć wydłubać jej oczy.
- To opowiadajcie jak tam wasza pierwsza randka - rzucił Harry z tak szerokim uśmiechem, że aż się dziwie, że go gęba nie boli.
- Jeszcze jedno słowo... - syknęłam z Niallem na raz.
- Telepatia.. Przypadek? Nie sądzę - zaśmiał się Louis, do którego dołączyła reszta oprócz mnie i Nialla. Zmarszczyłam brwi ze złości i chwytając poduszkę rzuciłam ją w Louisa, który zwinnie się schylił, a poduszka poleciała w ścianę, przez co obrazki z niej spadły. Przełknęłam głośno ślinę i spojrzałam na wszystkich, którzy patrzyli się na mnie z wielkimi oczami.
Ze mną na prawdę jest coś nie tak!





CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ = SZYBCIEJ DODANY
ROZDZIAŁ

6 komentarzy:

  1. Świetny! Haha to jak przywalila temu kolesiowi było super =D
    Do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne czekam na next ^ ~ ^

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam i czytam te twoje blogi XD i są świetne ! super piszesz! <3
    Masz talent!
    Liczę na twoją opinie:http://simply-life-agata-opowiadanie-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Boshe to jest swietne ! Po tym rozdziale na 100% jestem twoja wielka fanka ! *-*

    OdpowiedzUsuń