27 lutego 2015

Siedemnaście

Siedziałam wpatrzona w Nialla. Jego słowa nadal obijały mi się o uszy.
- Kocham cię, Nath - powtórzył. - Oczywiście zrozumiem jeżeli nie odwzajemniasz tego - spuścił głowę w dół.
- Niall.. - rzekłam, a on spojrzał na mnie. - Też cię kocham. Nawet nie wiesz jak bardzo - patrzyłam się w jego błyszczące oczy. Blondyn cały rozpromieniały wstał z kanapy i chwycił mnie w swoje ramiona, okręcając nas. Chwilę później odstawił mnie na ziemię i wpił się w moje usta. Nasz pocałunek stawał się coraz bardziej uczuciowy. Wplotłam swoje dłonie w jego włosy, lekko je targając, na co słodko mruczał podczas pocałunku. Gdy zabrakło nam oddechu, oderwaliśmy się od siebie.

- Tak się cieszę - widok szczęśliwego Nialla jest chyba najlepszym widokiem na świecie.

- Czy.. Czy to oznacza, że jesteśmy razem? - niestety musiałam przerwać jego ekstazę.

- Tak, chyba, że nie chcesz - odparł na sam koniec smutno.

- Oczywiście, że chcę - przytuliłam go, a on to odwzajemnił.

Nagle do salonu weszli chłopacy. Widząc nas w objęciach uśmiechnęli się szeroko, a Lou puścił do nas oczko. Zachichotałam i lekko odsunęłam się od Nialla. 
- Będziecie tu tak stać i się szczerzyć czy może pożyczycie nam szczęścia? - założyłam ręce na klatce. Chłopaki od razu się zmobilizowali i podeszli do nas składając życzenia.
- Um.. Harry - zagaiłam.
- Tak?
- Wiesz coś o Danielle?
- Um.. spotykałem się z nią kilka razy, ale nie mówiła mi nic o powrocie, przepraszam - odparł i złapał mnie za ramiona. 
- Ok, spoko - wysiliłam się na najbardziej przekonujący sztuczny uśmiech i odwróciłam się w stronę reszty. 
- Idę spać, dobranoc - przytuliłam każdego, a Nialla pocałowałam krótko w usta.
- Dobranoc, pani Horan - odparł rozweselony Hazz. Pokiwałam z niedowierzaniem głową i poszłam do pokoju Nialla, gdzie się umyłam, przebrałam w piżamę i położyłam do łóżka.


♪♥♪
Następnego ranka obudziłam się leżąc na ciepłym i gołym torsie Nialla. Otworzyłam oczy i podniosłam głowę aby spojrzeć prosto na twarz uroczego blondyna. Oczy miał zamknięte, usta lekko uchylone i co chwilę kręcił nosem. Zachichotałam cicho i pocałowałam go w policzek. Nie mogłam uwierzyć, że ten właśnie chłopak jest oficjalnie mój. To jak spełnienie marzeń. Przeciągnęłam się i chciałam wstać, ale poczułam jak czyjaś dłoń łapie za mój nadgarstek. Mówiąc czyjaś miałam na myśli oczywiście Nialla. Spojrzałam na niego, a on właśnie otworzył oczy i uśmiechnął się szeroko.
- Nie uciekaj mi - powiedział i przyciągnął mnie do siebie, tak, że wylądowałam znów na jego torsie. Zaśmiałam się, a on zrobił to samo, po czym złapał za mój podbródek i podniósł moją głowę do góry. Spojrzałam mu w jego boskie, niebieskie oczy, w których można się zatopić.
- Hmm? - mruknęłam i oblizałam usta, a mój wzrok przeniósł się na jego wargi. Po chwili nie wytrzymałam i musnęłam jego usta swoimi, co oczywiście odwzajemnił i nawet pogłębił. Podniosłam się trochę na rękach aby było mi wygodniej i przygryzłam jego wargę, na co mruknął. Oderwałam się i spojrzałam mu w oczy.
- Kocham cię - powiedział, a na moje policzki wpełzł maleńki rumieniec.
- Ja ciebie też kocham - odpowiedziałam po chwili i cmoknęłam go ostatni raz w usta po czym szybko wstałam, aby znów mnie nie pociągnął. 
- A teraz wstajemy blondi - powiedziałam poprawiając włosy spadające mi na twarz. 
- Po cooo? - jęknął niezadowolony i naciągnął kołdrę na głowę. Zaśmiałam się i pokręciłam głową z dezaprobatą, a po chwili ściągnęłam z niego pościel. Moim oczom ukazało się nagie ciało chłopaka, okryte jedynie białymi bokserkami. Zarumieniłam się i odrzuciłam kołdrę w bok. 
- Idziemy do lasu, chcę potrenować swoje zdolności - uśmiechnęłam się i już wiedziałam, że się zgodzi. I tak jak myślałam, już po chwili stał przy szafie i ubierał spodnie. Ubrałam się we wczorajsze ciuchy i wraz z już ubranym Niallem udałam się do mojego mieszkania. Tam szybko przebrałam się w wygodne ciuchy składających się z legginsów, czarnego topu i bluzy Nialla. Gotowa wyszłam z blondynem z domu, zamknęłam go i skierowaliśmy się prosto do lasu. Po drodze napawaliśmy się swoim towarzystwem. Dziesięć minut później stanęliśmy przy jakimś wielkim głazie. Aż korciło żeby go rozwalić.
- Dobra księżniczko. Jakie moce poznałaś?

- Mam nadprzyrodzoną siłę, chyba umiem manipulować wzrokiem, słyszałam różne głosy, umiem czytać w myślach, porozumiewać się w myślach, podnosić rzeczy siłą woli, wchodzić do czyiś snów i mam wyczulony słuch - zakończyłam wymienianie.
- Okay. To co chciałabyś poćwiczyć? Bo z tego co ostatnim razem widziałem to nie umiem jeszcze kontrolować swoich mocy.
- Jak zacząć je... kontrolować?
- Zazwyczaj tracisz kontrole podczas mocnych emocji jak: złość, smutek, stres i innych. Gdy czujesz, że emocje biorą nad tobą przewagę, uspokój się albo zawołaj mnie.
- Dobrze, to co teraz? - zapytałam.
- Weź głęboki oddech i spróbuj podnieść tamten kamień - pokazał mi na średni kamień leżący na ziemi. Tak jak Niall powiedział, wzięłam głęboki oddech i skierowałam dłoń na kamień. Skupiłam na nim swój wzrok i delikatnie podniosłam do góry rękę, a kamień zrobił to samo. Uśmiechnęłam się, ale nadal byłam skupiona na kamieniu, który podnosił się coraz wyżej.
- Dobra, teraz rzuć go na ziemię - polecił Niall, a ja zabrałam rękę i odwróciłam wzrok z kamienia. Dosłownie dwie sekundy po tym obok mnie kamień uderzył w ziemie robiąc małą dziurę.
- Widzę, że psychokinezę masz opanowaną. Dopóki nie nastąpi twoja zmiana nie ma potrzeby trenować ani ćwiczyć twoich umiejętności.
- Pokażesz mi jakąś swoją moc? - podeszłam do niego i spojrzałam mu w oczy.
- Tylko uważaj - ostrzegł z chytrym uśmieszkiem i odszedł trochę ode mnie. Kucnął na ziemi i zaczął głęboko oddychać. Nagle wszystko dookoła nas stanęło. Dosłownie.
- Czy ty umiesz zatrzymywać czas?!
- Yup, księżniczko.
- O boże - zakryłam usta dłonią będąc zaskoczona umiejętnościami mojego chłopaka.
- Widzę, że świetnie się bawicie - usłyszałam głos mojego "brata". Odwróciłam się do tyłu i ujrzałam uśmiechniętego Louisa.
- Jak ty się ruszasz? - zapytałam zaciekawiona. Przecież Niall zatrzymał czas!
- Na istoty nadprzyrodzone to nie działa, siostrzyczko. Dobra Niall, daj innym pożyć - zwrócił się do Nialla, na co on się zaśmiał. Blondyn zrobił to samo co przed chwilą, a wszystko powróciło do życia.
- Chodźcie do domu. No chyba, że macie coś w planach - poruszał znacząco brwiami.
- Och, zamknij się Tomlinson - odwarknął Niall.
- Nie warcz tu na mnie - zaśmiał się i zaczął się oddalać. Ni podszedł do mnie i objął mnie w pasie i ruszył wraz ze mną za Lou. 

Po piętnastu minutach weszliśmy do domu skąd wydobywały się głośne śmiechy. Szybko weszłam do salonu, a tam ujrzałam chłopaków z....
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!


Przepraszam, że rozdział jest tak króciutki i czekaliście na niego tak długo, ale niestety przeziębienie daje w znaki. Obiecuję, że gdy już ze mną będzie lepiej, rozdziały będą dłuższe i szybciej / MySia. 

17 lutego 2015

Szesnaście

Idę lasem czując cały czas czyjąś obecność za sobą. Obracam się, ale nikogo tam nie ma. Ruszam dalej i przez dłuższą chwilę jestem pewna, że jestem sama, ale nagle usłyszałam szelest za sobą. Odwróciłam się wymachując przy tym rękami, ale znów nic nie zobaczyłam. Już miałam się odwrócić kiedy w tej ciemności ujrzałam łagodne, błyszczące, niebieskie oczy. Moją pierwszą myślą był Niall, ale włosy wilka wyłaniającego się z cienia nie były białe, lecz czarne. Przerażona cofnęłam się krok do tyłu i wpadłam na drzewo. Zwierzę warknęło groźnie i podeszło bliżej, a moje serce biło jak oszalałe. Dzięki szybkiemu myśleniu postawiłam krok w bok i od razu rzuciłam się do biegu. Słyszałam jak wilk biegnie za mną więc skręciłam w bok i już po chwili znajdowałam się na polanie. Rozejrzałam się dookoła szukając ucieczki, ale nic nie zauważyłam. Spojrzałam do tyłu i zobaczyłam, że zwierzę jest coraz bliżej. Zamknęłam oczy, by po chwili je otworzyć, tylko był jeden problem. Obraz przed moimi oczami był cały czerwony. Pisnęłam głośno i odwróciłam się do . tyłu aby znów zacząć biec. Przeskakiwałam właśnie przed duży pień kiedy poczułam się jakbym właśnie leciała, a kiedy spojrzałam w dół zamiast nóg zobaczyłam dwie, owłosione łapy.

Obudziłam się zaczerpując głośno powietrza i od razu usiadłam. Czułam jak po moim czole toczą się kropelki potu, więc starłam je dłonią. Rozejrzałam się dookoła i pierwsze co ujrzałam to blondyn spokojnie śpiący obok mnie. Przetarłam twarz dłońmi i z powrotem położyłam się obok chłopaka. Na dworze szalał ogromny wiatr i padał deszcz, ale to tylko bardziej mnie uspokajało. Popatrzyłam w sufit zastanawiając się, która właściwie jest godzina. Za oknem było jeszcze ciemno więc na pewno noc, ale co więcej to nie mam pojęcia. Przekręciłam się na bok, aby być przodem do leżącego na plecach Nialla i odgarnęłam mu delikatnie włosy z czoła. To co robimy to nie są przyjacielskie gesty. Na pewno nie. Zresztą, nie chcę żeby to była tylko przyjaźń. Kocham tego blond głupka i muszę mu o tym powiedzieć. Wstałam i przeszłam po cichu do łazienki, gdzie rozebrałam się do bielizny, odkręciłam kran i stanęłam przed lustrem. Odgarnęłam włosy na jedno ramię, przyglądając się swojemu odbiciu i myśląc o tym, co taki przystojny i kochany chłopak widziałby we mnie. Zwykła, przeciętna brunetka, żadnych zalet. Westchnęłam i zdjęłam stanik oraz majtki, aby następnie wejść do wanny pełnej wody. Zakręciłam kran, po czym zanurzyłam się po samą szyję. Zamknęłam oczy rozkoszując się i zapominając o wszystkim.

Po około godzinie wyszłam z chłodnej już wody i owinęłam się puszystym ręcznikiem. Wróciłam do pokoju i ujrzałam słodko  śpiącego Nialla. Z uśmiechem na twarzy weszłam do garderoby i zaczęłam przeszukiwać ubrania. Wyjęłam z półki dużą bluzę, która sięgała mi do pół uda. Ubrałam ją na siebie i po cichu wyszłam z pokoju i udałam się na dół, a następnie do kuchni. Zrobiłam sobie kanapkę z Nutellą i udałam się na taras. Usiadłam na ławeczce i zaczęłam podziwiać gwiazdy na niebie. Kiedy przeżuwałam ostatni gryz kanapki usłyszałam szmer przed sobą. Przerażona podniosłam się do pozycji stojącej i rozejrzałam się dookoła. Gdy nic nie ujrzałam powróciłam na siedzenie. Zamknęłam oczy czując przyjemny powiew wiatru, który mnie orzeźwił. Uśmiechnęłam się, a kiedy podniosłam powieki ujrzałam uśmiechniętą twarz Georga. Przerażona pisnęłam głośno i nie kontrolując swoich ruchów podniosłam rękę i przywaliłam mu prosto w twarz. Po chwili jednak się opamiętałam przyswajając sobie do wiadomości, że to tylko Geo, a nie żaden gwałciciel. 
- Przepraszam! - pisnęłam i doskoczyłam do niego, przyglądając się dokładnie jego twarzy, która chwilę wcześniej miała zaszczyt spotkać się z moją ręką.
- Spoko, nie musisz przepraszać, mała - uśmiechnął się do mnie promiennie, przez co ujrzałam jego dołeczki. Chłopak usiadł na ławce, a ja obok niego. Ponownie spojrzałam w gwiazdy, które nie wiem czemu tak bardzo mnie fascynowały. 



♪♥♪
Siedziałam z Niallem na kanapie u nich w domu i oglądaliśmy jego ulubiony horror. Było coś około dziewiętnastej. Cały dzień spędziłam z Geo, a dopiero po południu przyszłam do Nialla. Z tego co mówił to chłopakami pojechali na zakupy i od trzech godzin nadal ich nie było. Mi tam to pasowało, bo to równało się z czasem spędzonym z blondynem sam na sam. 
Spojrzałam na jego twarz, a jego wzrok od razu z ekranu przeniósł się na mnie. Uśmiechnął się do mnie uroczo, co odwzajemniłam, a na moje policzki wkradł się lekki rumieniec. Położyłam głowę na jego ramieniu, na chwilę przymykając oczy i poczułam jego ramię, które mnie obejmuje. Podniosłam powieki i zobaczyłam na ekranie zmutowanego typka, który zaczął gonić laskę w samym staniku, a ja się cicho zaśmiałam.
- Kochanie chcę być twoim pierwszym i ostatnim pocałunkiem* - szepnął blondas, a ja spojrzałam zdezorientowana na jego twarz. Jego oczy były przygnębione, a zarazem pełne nadziei. 
- Mówiłeś coś? - spytałam.
- Kocham cię - powiedział, a mnie zamurowało. 
Czy ja się nie przesłyszałam? Wariuję? Co ze mną?


CZYTASZ=KOMENTUJESZ!


* fragment Last First Kiss


Kochani przepraszam bardzo, że taki krótki rozdział, ale Mysia (druga autorka tego bloga) do mnie przyjechała i obie nie mamy weny ani ochoty myśleć o tym, kiedy możemy myśleć o sobie i cieszyć się sobą. Jak tylko Myśka wróci do domu to wszystko wróci do normy. 
Buźki, komentujcie! :*

10 lutego 2015

Piętnaście

Następnego dnia obudziłam się w ciepłych ramionach Nialla. Na mojej twarzy widniał uśmiech. Mimo, iż Dani była na mnie wkurzona, George... George wrócił już na zawsze.
Jak się okazało zamieszkał dom obok mnie, więc miałam przyjaciela na wyciągnięcie ręki. Przetarłam zaspane oczy i delikatnie wyswobodziłam się z objęć blondyna, w których uwierzcie mogłabym być cały czas. Wstałam z łóżka i w mojej "piżamie" udałam się do łazienki. Wzięłam odprężający prysznic i umyta w samym ręczniku wyszłam z łazienki co było błędem. Niall leżał na łóżku i patrzył się na mnie. Spłonęłam rumieńcem i zacisnęłam mocniej ręcznik na swoim ciele. 
- Um.. nie masz jakiś rzeczy, które by się na mnie nadawały? - odparłam skrępowana. 
- Mam - odparł z uśmiechem i wstał z łóżka. Podszedł do swojej garderoby i wyjął z niej damskie bokserki, czarne rurki z dziurami, a do tego top jeansowy bez ramiączek. - Niestety górę musisz ubrać z wczoraj - odparł teraz on skrępowany. 

- Dzięki Nialler - pocałowałam go w policzek i zabrałam od niego ubrania. Weszłam z powrotem do łazienki i ubrałam się w ciuchy. Ubrana wróciłam do Nialla i wraz z blondynem zeszliśmy na dół. Z dołu było można słyszeć Louisa gadającego o czymś z Liamem i Zaynem. Trochę zaniepokoiło mnie, że od wczoraj Harry nie pojawił się w domu. 

Weszliśmy do kuchni, a chłopaki przestali rozmawiać. Spojrzeli na mnie i uśmiechnęli się serdecznie, a następnie każdy z nich mnie przytulił na powitanie. 

- Um.. Gdzie jest Harry? - zapytałam.
- Nie wiemy, też nas to zastanawia - odparł niezbyt przekonująco Zayn. Zmrużyłam oczy i poczułam jak coś w moich oczach się zmienia. Wszyscy uformowali usta w literkę 'o'.
- Zayn... Gdzie jest Harry? - powtórzyłam pytanie, a źrenice mulata się rozszerzyły. 
- Poszedł do Danielle. Nie powiedział gdzie to jest, ani o której wróci - odparł, a ja zamknęłam oczy i odwróciłam wzrok. Zayn potrząsnął głową i spojrzał na nas zdezorientowany. 
- Co się stało? - zapytał.
- Nic - odparłam smutno i wyszłam z kuchni idąc do salonu. 
- Nathalie, skarbie... - zawołał Niall, a ja stanęłam w miejscu. Wstrzymałam oddech. Już miałam powiedzieć coś w myślach, lecz odrzuciłam ten pomysł gdyż Niall lub Louis mógł czytać mi w myślach. 
- Nie smuć się. Zobaczysz, że Danielle zrozumie cię i wróci - podszedł do mnie, odwrócił mnie przodem do niego i przytulił. Od razu odwzajemniłam jego gest. Mówiłam już wam jak bardzo uwielbiam być w jego objęciach? 
Przyjemnie...
Usłyszałam chichot z kuchni i już wiedziałam, że Louis czytał w moich myślach. Odsunęłam się nagle od blondyna i krzyknęłam na cały dom:
- Tomlinson! Przestań czytać w moich myślach, bo ja zacznę w twoich! - ruszyłam w stronę kuchni. 
- Nic mi nie zrobisz. Twoje moce nie zadziałają na nas, tak samo jak nasze na ciebie - odparł widząc jak podnoszę w złości rękę. 
- Louis nie denerwuj jej. Chyba nie chcesz, żeby nagle po naszym domu zaczął biegać wilk? - rzucił zmartwiony Niall. - I przestań stary czytać w jej myślach - ostrzegł go. 
- Ale one są takie ciekawe. Pełno  w nich... - Louis miał już dokończyć zdanie z głupim uśmieszkiem, kiedy zatkałam mu ręką usta. 
- Zamknij się, chyba, że życie ci nie miłe - wysyczałam w myślach do Louisa. Chłopak widząc moją złość przełknął ślinę i odparł:
- Przepraszam Nathy. Już nie będę - usłyszałam jego głos w głowie, który był pełny skruchy. A może po prostu Louis był dobrym aktorem? Odsunęłam swoją dłoń od jego ust, a chłopak odetchnął. 
- Już dobrze Nath? - zapytał opiekuńczo Niall. 
- Tak, jest ok. Louis już się uspokoił, prawda? - spojrzałam znacząco na bruneta. 
- Tak - odparł, a ja uśmiechnęłam się triumfalnie.
- Zobaczymy się później? - zwróciłam się do chłopaków i ubrałam na swoje stopy moje czerwony trampki.
- Już idziesz? - zapytał Liam.
- Tak, chciałam spotkać się z Georgem. Wiecie... nie widziałam go jedenaście lat - odparłam i żegnając się z każdym uściskiem wyszłam z domu chłopaków i udałam się pod dom George'a. Zapukałam kilka razy a po chwili przede mną pojawił się uśmiechnięty George.
- Siema Nat, wejdź - zaprosił mnie do środka, a ja z miłą chęcią weszłam do środka.
- Hej, co ty na spędzenie dnia z przyjaciółką po jedenastu latach? - uśmiechnęłam się ładnie.
- Jasne, czekaj tylko się przebiorę - dopiero teraz zauważyłam, że loczek stał przede mną tylko w bokserkach i koszulce. Kiwnęłam głową, a brunet pobiegł do swojego pokoju. Chwilę później wrócił do mnie ubrany w jeansową koszulę, której rękawy były podwinięte do łokci, a na nogach miał czarne rurki. W przedpokoju ubrał na nogi czarne vansy, a z komody chwycił kluczyki i obejmując mnie w talii wyszliśmy z jego domu. Chłopak zamknął dom na kluczę i ruszyliśmy tam gdzie nas poniesie. Po około czterdziestu minutach drogi doszliśmy do niewielkiej łączki. Akurat dzisiaj słońce świeciło dość mocno, więc położyliśmy się na trawie czując jak promienie słońca ogrzewają naszą skórę. Zamknęłam oczy i ujrzałam scenkę z kilku dni przed. Siedziałam na polanie z Niallem, który przyciągnął mnie do siebie i założył na moją głowę wianek, który uplotłam. Następnie nastał nasz pocałunek. W moim brzuchu poczułam ściśnięcie. Uśmiechnęłam się delikatnie. Miłość... Tak, chyba mogę tak to nazwać. Kochałam Nialla. Na pewno nie było to głupie zauroczenie.
- Dlaczego mi się przyglądasz - odparłam z nadal zamkniętymi oczami.
- Jak? - odparł Geo i zaczął się śmiać. Otworzyłam oczy i spojrzałam na uśmiechniętego bruneta.
- Czuję to. Po prostu - zachichotałam i odwróciłam się w stronę George'a, co zrobił także Geo.
- Tęskniłem za moją małą Nathalie. Tą w kucykach, sukienkach. Byłaś taka słodka i bezbronna - zamyślił się.
- Przecież nadal jestem twoją małą Nathalie. Tylko już nie bezbronną i bez kucyków i sukienki - wystawiłam mu język.
- Co robiłaś przez te jedenaście lat? - zapytał po chwili.
- Zamieszkałam z Danielle - dziwnie było mi wypowiadać jej imię, wiedząc, że nie ma jej obok mnie - poznałam chłopaków.
- I zakochałaś się - odparł.
- Co? - pisnęłam.
- Nawet ślepy zauważy, że między tobą a Niallem jest coś więcej niż tylko przyjaźń.
- Pff.. - przewróciłam oczami.
- Ale mimo tego, nie zostawisz chyba swojego kochanego George'a, co nie? - przyciągnął mnie bliżej siebie, przez co moja głowa leżała na jego torsie.
- Nigdy! Tym razem nasza obietnica zostanie dotrzymana - wystawiłam do góry mały paluszek, który został ściśnięty przez palec Geo.
- Bes friends forever, Nathalie.
- Best friends forever, George - odparłam, a chłopak oplótł moją talię swoją ręką.

♪♥♪
Niebo było już dawno granatowe, a na nim widać było już miliardy białych kropeczek inaczej zwanych gwiazdami.
- Ktoś taki jak ty jest warty więcej niż gwiazda - odparł George.
- Nie słodź mi tu Shelley - zaśmiałam się.
- Zbierajmy się. Jest już grubo po dwudziestej. Chłopaki pewnie umierają ze zmartwienia.
Zgodziłam się z brunetem i z jego pomocą wstałam z trawy. Poprawiłam swoje ubrania i objęta przez George'a ruszyliśmy w stronę naszych domów. Po dłuższej drodze stanęliśmy przed jego domem.
- Do zobaczenia, gwiazdko - odparł i musnął  mój policzek, a następnie przytulił, co odwzajemniłam. Odchodząc pomachałam chłopakowi i udałam się do swojego domu. Weszłam do środka i prawie dostałam zawału. Niall jak gdyby nic siedział w salonie na kanapie z założonymi rękoma na klatce piersiowej.
- Niall! Nie strasz mnie tak! - wykrzyczałam łapiąc się za serce.
- Przepraszam. Martwiłem się, więc przyszedłem do ciebie - wstał z kanapy i podszedł do mnie.
- Nie potrzebnie. Byłam z Georgem na spacerze, trochę długim, ale te jedenaście lat rozłąki chociaż w jakimś procencie zostały nadrobione - odparłam i uśmiechnęłam się do blondyna. - Zostaniesz ze mną? Odkąd nie ma tu Danielle, czuję się tutaj taka samotna.
- Jasne, tylko skoczę do domu po ubrania do spania i na jutro - puścił do mnie oczko i ruszył prawie biegiem wyszedł z mojego domu, by wrócić za mniej niż pięć minut.
- Szybki jesteś - odparłam widząc jak Niall wchodzi z powrotem do mojego domu i zamyka go na zamek. - I do tego ostrożny - dodałam, na co oboje się zaśmialiśmy.
- Co tym razem powiedział Lou? - zapytałam po chwili, wiedząc do czego zdolny jest Louis.
- Jak zwykle. Żebyśmy się zabezpieczyli i żebyśmy byli w miarę cicho, bo on chce się wyspać - wzruszył ramionami z uśmiechem na twarzy.
- Czy ja o czymś nie wiem? - przymrużyłam oczy.
- No jest jedna taka rzecz... - zaczął tajemniczo. - Ale o niej kiedy indziej - od razu dodał.
- Okay - rzuciłam i wraz z Niallem udałam się do mojego pokoju.
- Mogę skorzystać z łazienki? - zapytał kulturalnie Niall, na co kiwnęłam mu głową, a on wziął swoje ciuchy i wszedł do łazienki. Ja korzystając z tego, że Niall poszedł się myć przebrałam się w swoją piżamę składającą się jedynie z bokserek, które dał mi dziś Niall oraz za dużej koszulki. Przebrana usiadłam na łóżku i chwyciłam mojego laptopa. Weszłam na tumblr i zaczęłam go przeglądać. Gdy usłyszałam, że woda przestała się lać wyłączyłam przeglądarkę i zamykając laptopa, odłożyłam go na miejsce. Poprawiłam się na łóżku w tym momencie co drzwi od łazienki się otworzyły a ja ujrzałam Nialla w podkoszulku i bokserkach. Jego włosy był jeszcze wilgotne, przez co Niall pociągał mnie jeszcze bardziej niż zazwyczaj. Niekontrolowanie przygryzłam dolną wargę, na co blondyn się zaśmiał i uśmiechnął się do mnie. Podszedł do mojego łóżka i zajął miejsce obok mnie. Przykrył nas kołdrą, a mnie przysunął bliżej siebie i objął ramieniem. Niezbyt był to gest przyjacielski, ale dla mnie był bardzo przyjemny. Z każdą sekundą kochałam tego chłopaka jeszcze bardziej, a on nie miał o niczym pojęcia. Przez całe życie czekałam na to żebym mogła wyznać swojemu ukochanemu moje uczucia, a teraz gdy to nastało, tchórzę, ale nie na długo. Zobaczycie... W końcu wyznam mu moje uczucia, nie ważne czy będą odwzajemnione czy też nie!
Jeżeli się kogoś kocha, zrobi się dla niego wszystko, mimo wszelakich konsekwencji. Taka jest już miłość.



CZYTASZ=KOMENTUJESZ!

7 lutego 2015

Czternaście

Nazajutrz obudziłam się w ramionach blondyna. Nie powiem, przyjemne uczucie, ale kiedy tylko przypomniałam sobie co się wczoraj wydarzyło, mój uśmiech pobladł. Miałam ochotę zakopać się pod kołdrą i nigdy spod niej nie wychodzić. Kiedy próbowałam usiąść poczułam nieprzyjemny ból głowy, więc od razu się skrzywiłam. Po chwili poczułam ciepłe dłonie na biodrach, które przyciągnęły mnie do siebie. 
- Niall...śmierdzę - jęknęłam niezadowolona, czując swój zapach. 
Przydałby mi się prysznic...
Chłopak się zaśmiał i przyciągnął bliżej siebie. Westchnęłam cicho i wtuliłam się w jego ciepły tors. Czułam się taka bezpieczna... Zamknęłam oczy i po chwili znów zasnęłam.


♪♥♪
Około godziny 12 wróciłam do domu i pierwsze co zrobiłam to wlazłam pod prysznic. Odkręciłam zimną wodę, która spływała po moim nagim ciele zostawiając tylko dreszczyk. Potrzebowałam ochłodzenia. Namydliłam ciało i oparłam się o ścianę w kabinie, pozwalając aby strumień wody spadał wprost na moje włosy, a następnie ciało. Kiedy byłam już czysta wyszłam i owinęłam się żółtym ręcznikiem. Włosy wytarłam drugim miękkim ręcznikiem i przeszłam do pokoju. Z szafki wyjęłam czarne rurki, krótką, białą bluzkę z wzorem ananasa oraz białe vansy. Wróciłam do łazienki, w której dokładnie wysuszyłam ciało i się ubrałam. Włosy wysuszyłam suszarką i zostawiłam rozpuszczone. Nie malowałam się, bo nawet nie miałam na to nastroju. Zeszłam do kuchni i chyba dopiero teraz dotarło do mnie, że zostałam sama. 
Nie ma tu mojej przyjaciółki...przeze mnie...
Złapałam w dłoń doniczkę stojącą na parapecie po mojej prawej i cisnęłam nią o ścianę. Po chwili w jej ślady poszła druga i trzecia, a następnie szklanka. Byłam wściekła, smutna, załamana. Zjechałam po lodówce i usiadłam na podłodze, chowając głowę w kolanach. Łzy spłynęły po moich policzkach, a włosy spadły prosto na twarz. 
Nie wiem ile tak siedziałam cicho szlochając...
10 minut...godzinę...dwie...pięć...
Szczerze to było mi to bez różnicy do momentu kiedy usłyszałam trzask drzwi wejściowych. Moja pierwsza to, że Dani wróciła, ale kiedy ujrzałam w progu czuprynę Louisa, moja nadzieja odeszła. Z powrotem spuściłam głowę chowając ją między kolanami i starając się wytrzeć łzy. Po chwili poczułam jak chłopak kuca przede mną i przyciąga mnie do siebie. Wtuliłam się w jego koszulkę, przy okazji mieląc ją w dłoniach, a on mnie podniósł jakbym nic nie ważyła i zaniósł do salonu. Posadził na kanapie i pocałował opiekuńczo w głowę. 
- Siedź grzecznie, ja zaraz wracam - powiedział i wrócił do kuchni. Słyszałam brzęk szkieł co oznaczało, że sprzątał mój napad rozpaczy. Podciągnęłam kolana pod siebie, siadając po turecku i przetarłam twarz dłońmi. Po około 10 minutach Lou wrócił i usiadł obok mnie. Położyłam głowę na jego ramieniu, a on mnie opiekuńczo przytulił. 
- Chce do Nialla - szepnęłam.
- Niedługo tu przyjdzie, dzwoniłem już do niego - odpowiedział. Uśmiechnęłam się lekko, bo przyznaję. Wiadomość, że tu przyjdzie mnie ucieszyła. Co prawda nie miałam ochoty skakać do sufitu, ale zawsze coś. 
Po około godzinie leżenia wtuloną w Louisa do domu wpadł Niall i pierwsze co zrobił to sprawdził czy mi się nic nie stało. Louis wyszedł zaraz po tym jak ostrzegł abyśmy się chociaż zabezpieczyli. Oczywiście dostał w łeb poduszką i ze śmiechem się pożegnał. A teraz leżę z głową na kolanach Nialla, a on bawi się moimi włosami. Przy nim czuję się o wiele lepiej.
- Odezwie się jeszcze kiedyś do mnie? - spytałam myśląc o przyjaciółce.
- Oczywiście, że tak...musi tylko wszystko przemyśleć - odpowiedział. Kiwnęłam głową i przekręciłam się na bok.
- Co ty na to, żeby iść na spacer? - spytał nagle. Chwilę się zastanawiałam, ale w końcu stwierdziłam, że przyda mi się świeże powietrze. 
- Pewnie 
- To leć się ciepło ubierz - uśmiechnął się uroczo, a ja kiwnęłam głową i wstałam. Powoli przeszłam do swojego pokoju i podeszłam do szafki, z której wyjęłam zwykłe rurki i czerwono-granatową koszulę. Szybko się przebrałam i założyłam czerwone, krótkie conversy. Na nadgarstek zaczepiłam cienką, czerwoną bransoletkę. Mój dzisiejszy makijaż składał się tylko z lekko pomalowanych rzęs i przezroczystego błyszczyku. Włosy rozczesałam i zeszłam na dół do blondyna, który stał na korytarzu i poprawiał włosy.
- Gotowa? - spytał spoglądając na mnie i się uśmiechnął. Kiwnęłam głową i otworzyłam drzwi, a następnie wyszliśmy razem z Niallem. - Ślicznie wyglądasz - powiedział i złapał mnie w pasie. 
- Dziękuję - powiedziałam i posłałam mu lekki uśmiech. Szliśmy uliczkami co chwilę rozmawiając na różne tematy. Przy nim zapomniałam o wszystkim co się ostatnio wydarzyło, a mój smutek się nie liczył. Chodziliśmy po parku cały czas rozmawiając kiedy Niall nagle dostał sms-a. Usiadłam na ławce, a on stanął kawałek dalej i chyba odpisywał. Po chwili wrócił i usiadł obok mnie. Spojrzałam na niego, a on posłał mi jeden z najpiękniejszych uśmiechów na świecie. 
Również uniosłam kąciki ust, lekko się uśmiechając. 
- Wracamy? Chłopaki za tobą tęsknią - zaśmiał się, tym samym przerywając ciszę panującą między nami. Kiwnęłam głową i wstałam, poprawiając po chwili spodnie. Ruszyliśmy w drogę powrotną i już po 40 minutach wchodziliśmy na podwórko chłopaków. Na niebie powoli pojawiały się gwiazdy i robiło się ciemno. Weszliśmy do domu i od razu poczułam ciepło uderzające w moje ciało. Brakowało mi tego. Już z korytarza słyszałam głośny śmiech Louisa i...kogoś jeszcze, ale nie byłam w stanie rozpoznać kto to. Zdjęłam buty i za blondynem przeszłam do salonu, skąd dochodziły dźwięki. Weszłam i zobaczyłam Louisa siedzącego na kanapie, a obok niego chłopaka z lokami na głowie. W pierwszej chwili po prostu wzruszyłam ramionami, ale w drugiej o mało nie dostałam zawału. Dopiero po chwili dotarło do mnie, kto stoi przede mną. 
- Ty... - szepnęłam, a wzrok Lou i bruneta spoczął na mnie. Moje serce o mało nie wyskoczyło mi z piersi, a do głowy wróciły wszystkie wspomnienia. 

Mała dziewczynka biegła po trawniku uciekając przed swoim przyjacielem. Śmiała się i machała radośnie rączkami, a jej kolorowa sukieneczka skakała w rytmie podskoków. Nagle potknęła się i upadła na trawę, a chłopiec po chwili obok niej. Zaczęli się śmiać jeszcze głośniej, a brunetka położyła główkę na nogach chłopca. 
- Obiecaj mi coś Geoś - powiedziała kiedy już się uspokoili. Zakręcała swoje włoski na palcach, a jej brązowe oczka były skupione na twarzy chłopca. 
- Co takiego? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Że już zawsze będziemy razem - powiedziała, a chłopiec ochoczo pokiwał główką. Złożyli sobie obietnicę na ''mały paluszek'', która nigdy nie miała zostać złamana. Ale los postanowił ich rozdzielić tuż rok po tym wydarzeniu...

Potrząsnęłam głową chcąc odrzucić złe myśli i nie zastanawiając się dłużej podbiegłam do chłopaka i rzuciłam mu się na szyję. W moich oczach stanęły łzy. Ale nie były to łzy smutku, lecz szczęścia. W końcu po 11 latach znów go widzę. To przez jego ojca go straciłam, a teraz...jest przede mną...
- Nathalie - szepnął przytulając mnie czule. Schowałam twarz w zagłębieniu jego szyi napawając się tą cudowną chwilą. 
- C-co ty tu robisz? - wydukałam i odsunęłam się od niego kawałek. Wytarłam łzy rękawem koszuli i spojrzałam na jego twarz.
- Ja...spotkałem się z Louisem i on mnie zaprosił - odpowiedział.
To oni się znali?
- Tak Nath, znamy się - odpowiedział Lou, na pytanie, którego nawet nie zadałam na głos. Westchnęłam zirytowana, że znów czyta moje myśli i walnęłam go w ramię. Chłopak zrobił skruszoną minę i złapał się za niby bolące miejsce. Pokręciłam z nie dowierzaniem głową i usiadłam na przeciwko George'a. 
Reszta wieczoru minęła nam na wspólnej rozmowie, wspominaniu i cieszeniu się chwilą.



CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!
 Dziękujemy za 5 tysięcy wyświetleń :* KOCHAMY WAS! <3

3 lutego 2015

Trzynaście

*kilka godzin później*
Obudziło mnie delikatne trącanie w ramię. Otworzyłam zaspane oczy i ujrzałam uśmiechniętą twarz Louisa.
- Dzień dobry siostrzyczko - nachylił się i pocałował mnie w policzek.
- Dzień dobry - odparłam zaspana.
- Zbieraj swój seksi tyłek z łóżka i ubieraj się! Idziesz na spacer z braciszkiem - odparł entuzjastycznie.
- Ugh! Wybierz mi jakieś ubrania.
- Bieliznę też? - zapytał z dziwnym uśmieszkiem.
- Jak chcesz - odparłam ziewając, a brunet wzruszając ramionami wszedł do mojej garderoby i zaczął przeszukiwać moje ubrania. Po chwili wrócił do pokoju z czarną bielizną, czarnym topem, czarną spódniczką w kwiatki oraz czarnymi botkami. Gdy spojrzałam na ten zestaw aż zakręciło mi się w głowie.
- Zacznij ubierać się jak dziewczyna, a nie jak chłopak - rzucił i podał mi ubrania, a następnie wygonił do łazienki. Wzięłam prysznic, ubrałam się, uczesałam włosy, pomalowałam i byłam gotowa. Wyszłam z łazienki i od razu spotkałam radosne spojrzenie Louisa.
- Wyglądasz cudownie - uśmiechnął się.
- Dziękuję - odparłam i zeszłam z Louisem na dół. Nigdzie nie widziałam Danielle, więc stwierdziłam, że pewnie gdzieś wyszła z Harrym. Ubrałam na siebie bluzę Nialla i chowając w kieszeni klucze, pieniądze oraz telefon, wyszłam z domu z brunetem. Zamknęłam drzwi na klucz i odwróciłam się do Lou.
- To gdzie chcesz mnie zabrać? - zapytałam.
- A gdzie chciałabyś iść? - odparł pytaniem na pytanie
Do Nialla..
- Um.. może Milkshake city? - zaproponowałam, na co chłopak się zgodził.
Złapał mnie pod rękę i ruszyliśmy w stronę kawiarni. Po męczących trzydziestu minutach weszliśmy do kawiarni. Lou jak na chłopaka przystało poszedł zamówić nam shaki, a ja udałam się do wolnego stolika. Poprawiłam moją spódniczkę i czekałam na powrót Louisa.
Nagle za szybą zobaczyłam kogoś na kogo widok moje serce się ścisnęło. Pokręciłam głową i ponownie spojrzałam w tamto miejsce, ale nikogo już tam nie zobaczyłam.
Pewnie mi się wydawało....
- Co ci się wydawało? - zapytał Louis, siadający obok mnie.
- Czy już na chwilę nie mogę mieć prywatności? - rzekłam niby złośliwie, a po chwili 
się zaśmiałam.
- Malinowy shake dla młodszej siostrzyczki - podał mi moje zamówienie i sam zaczął sączyć swój - jak mi sie wydaje - cytrynowy.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się ładnie i również zaczęłam sączyć swój napój.
Kiedy nasze napoje zostały wypite, wyrzuciliśmy kubki do kosza i wyszliśmy z kawiarni.
- Co powiesz na park? - zaproponował chłopak.
- Chętnie - przytaknęłam, a Louis objął mnie ramieniem ciągnąc w stronę pobliskiego parku. Usiedliśmy na jednej z ławek rozkoszując się ładną pogodą. 

- Podoba ci się, co nie? - zapytał nagle.
- Co? - odparłam niezbyt mądrze. 

- No podoba ci się Niall? 

- Uhm.. nie - powiedziałam, ale sama w to nie uwierzyłam.
- Nie kłam. Nie powiem mu, przecież - zapewnił mnie.
- Tak - powiedziałam cicho.
- Mogłabyś powtórzyć?
- Tak, podoba mi się. Ale proszę nie mów mu tego. On pewnie nie odwzajemnia moich uczuć - rzuciłam smutno.
Gdyby nic do ciebie nie czuł to by cię nie całował! - odezwało się moje wewnętrzne ja.
- Nie sądzę. Jesteś piękną dziewczyną, pewnie dużo chłopaków się za tobą ugania - rzekł i przyciągnął mnie bliżej siebie. - A ja jako twój brat muszę cię chronić przed tymi złymi.
- Niall nie jest zły.
- On nie, ale ktoś inny może być - rzucił i wstał z ławki. - Chodź, zbierajmy się do domu - wyciągnął do mnie rękę, którą przyjęłam i wstałam z ławki. Chłopak znów zarzucił swoją rękę za moje ramie, a ja poprawiłam swoje ubrania i udałam się z Louisem w stronę naszych domów. Podczas drogi gadaliśmy o mocach i innych rzeczach. W końcu dotarliśmy pod dom chłopaków. Weszliśmy do środka i udaliśmy 
się do salonu. Spojrzenia chłopaków poleciały na nas. Harry spojrzał na Nialla i uśmiechnął się głupio, Niall miał obojętną minę, a Zayn i Liam uśmiechnęli się do mnie pogodnie. Niall nagle wykrzywił usta w grymasie, a ja dopiero zrozumiałam, że Louis nadal ma rękę za moim ramieniem. Chłopak chyba zrozumiał o co chodzi i od razu zabrał rękę. Spuściłam głowę na dół i zaczęłam patrzeć się w swoje palce.
- Chłopaki jest coś co chcemy wam powiedzieć - zaczął Louis.
- Nathalie jest w ciąży? - zapytał zaniepokojony Liam.
- Co? Nie! - od razu zaprzeczyłam.
- Bo Nathalie... Nathalie jest taka jak ja i Niall - odparł Lou, a ja czekałam na reakcje chłopaków.
- Coś czułem, że masz coś z włochatych. To twoje zachowanie... Typowe dla wilków - odparł Harry i podszedł do mnie mocno przytulając.
- CO?! - usłyszałam donośny pisk za sobą. Odwróciłam się przerażona i ujrzałam zlęknioną Danielle.
- Dani, ja ci mogę wszystko wyjaśnić - zbliżyłam się do niej, ale ona od razu się cofnęła.
- Nie zbliżaj się do mnie! Niby co chcesz mi wyjaśnić? Tu nie ma co wyjaśniać. Jesteś wilkiem! Jesteś... inna! - wykrzyknęła i nie myśląc długo udała się do drzwi. - Wyprowadzam się z domu... - rzekła cicho, lecz ja, jak Niall i Louis doskonale to słyszeliśmy.
- Danielle... nie. Proszę, nie wyprowadzaj się - poczułam jak po moich policzkach spływają łzy. Dziewczyna nie odpowiedziała tylko wyszła bez słowa z mieszkania chłopaków. Załamana upadłam na kolana i zaczęłam ryczeć jak małe dziecko. Właśnie straciłam może na zawsze moją jedyną przyjaciółkę. Chłopaki do mnie podlecieli i zanieśli mnie na kanapę. Niall położył moją głowę na jego kolanach, a Louis jak i reszta klękła przy mnie, próbując 
mnie uspokoić, lecz na marne. Łzy same wypływały mi z oczu, a oddech był nie równy.
- Spokojnie, księżniczko. Danielle na pewno zrozumie. Po prostu to był dla niej szok. Spokojnie. Zobaczysz, że jak sobie wszystko poukłada to się do ciebie odezwie.
- T-tak my-myślisz? - wyjąkałam.
- Tak. Właśnie tak myślę. Zresztą chłopaki myślą tak samo, prawda? - Niall zwrócił się do chłopaków, którzy energicznie pokiwali głową zgadzając się z Niallem.
- Chodź, zaniosę cię do pokoju. Potrzebny ci sen - odparł Niall i chwycił mnie jak pannę młodą. Zaniósł mnie do swojego pokoju i  położył mnie na jego łóżku. Kiedy ja próbowałam się uspokoić chłopak ściągnął ze mnie ubrania i założył na mnie jego za dużą bluzkę, która sięgała mi do połowy ud. Sam rozebrał się aż do bokserek i położył się obok mnie, przykrywając nas kołdrą. Wziął mnie w swoje ramiona i przyciągnął do swojej klatki piersiowej przez co zaczęłam się powoli uspokajać. Kiedy jakoś się uspokoiłam, Niall podał mi tabletkę nasenną, którą popiłam wodą, która stała na szafce nocnej i z powrotem położyłam się na klatce chłopaka. Blondyn pocałował mnie czule w czoło, a ja zaczęłam odpływać. W końcu zapadłam w sen, a moje wszystkie problemy odeszły.





CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!


2 lutego 2015

Dwanaście

Około godziny 23 wyszłam z domu chłopaków. Przeszłam przez ulicę i weszłam po cichu do domu, nie chcąc obudzić Danielle. Przeszłam do kuchni gdzie ku mojemu zdziwieniu była dziewczyna. Siedziała przy stole i przeglądała jakieś kartki, chyba listy, a na jej twarzy gościł uśmiech. 
- Co tam masz? - spytałam ciekawa. 
- Rodzice...napisali i wysłali mi pieniądze - odpowiedziała. Kiwnęłam głową, a następnie wyjęłam z lodówki sok pomarańczowy i się go napiłam. 
- Gdzie byłaś? - spytała tym razem ona.
- Em...u chłopaków - odpowiedziałam szczerze, przypominając sobie co się dzisiaj wydarzyło. Uważnie mi się przyjrzała po czym znów spytała:
- A co robiliście? - zaśmiałam się, a ona razem ze mną, ale po chwili postanowiłam odpowiedzieć.
- Oglądaliśmy film, ale nie uwierzysz. Niall zabrał mnie dzisiaj na randkę i pocałował! - pisnęłam z radości.
- Serio?! - krzyknęła otwierając szerzej oczy, a ja pokiwałam szczęśliwa głową. 
- To było...takie cudowne - powiedziałam rozmarzona i usiadłam obok niej. Podparłam głowę na dłoniach i rozejrzałam się po kuchni.
- Gdzie Hazz? - spytałam. 
- Poszedł do domu - odpowiedziała jakby nigdy nic, a mi dopiero po chwili przypomniało się, że go nie widziałam.
- Ale...Dani...jego nie było - powiedziałam powoli. Spojrzała na mnie zaskoczona jakbym miała trzy głowy, przeraziło mnie to trochę.
- Bo on nie wchodzi głównymi drzwiami geniuszko - powiedziała, a ja kiwnęłam głową nie chcąc dalej prowadzić tej rozmowy.
- Jesteście razem? - spytałam.
- Tak...chyba...tak - zająknęła się zakłopotana. Uśmiechnęłam się szeroko i jej pogratulowałam po czym wyszłam z kuchni i poszłam do swojego pokoju. Weszłam do łazienki i nalałam wody do wanny przy okazji robiąc dużo piany. Rozebrałam się i powoli weszłam do cieplutkiej wody. Zanurzyłam się prawie cała, że wystawała mi tylko głowa i zamknęłam oczy, rozkoszując się przyjemnością. 
Cały dzisiejszy dzień był cudowny. Najpierw 'randka' z Niallem, później pocałunek, który tak swoją drogą był najlepszy w całym moim życiu. Chociaż nie wiele ich było.
Po skończonej kąpieli przeszłam do pokoju gdzie przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka. Nie potrzebowałam dużo czasu aby usnąć.


♪♥♪
Idę lasem rozglądając się dookoła. Jest zimno, ciemno, a jedyne światło to jasny księżyc. Do moich uszu dociera dźwięk wycia wilka. Albo właściwie...to chyba wilkołaka. Zaczynam biec nie oglądając się za siebie. Nagle czuję jak coś ciągnie mnie za rękę. Odwracam się i widzę jak moja szeroka bluza zaczepiła się o gałąź. Szybko ją odczepiłam i odwróciłam się z zamiarem dalszego biegu, ale na coś wpadłam. Tym czymś okazało się drzewo, a ja już po chwili znalazłam się na ziemi. Jęknęłam cicho i otworzyłam oczy, a z moich ust wydobył się głośny pisk. Tuż nad moją twarzą był pysk wilka. Takiego mega wielkiego wilka. Przestraszona szybko się podniosłam i na czworaka odeszłam do tyłu. Spojrzałam na zwierzę stojące przede mną i jedyne co byłam w stanie zobaczyć w tej ciemności to jego błyszczące, niebieskie oczy. Wargi mi zadrżały z przerażenia, a ręce zaczęły niespokojnie dygotać. Nagle zwierzę zaczęło błyszczeć jasnymi iskierkami, a ja zacisnęłam oczy. Po chwili je otworzyłam i przede mną już nie stał wilk, lecz...Niall?

Obudziłam się z głośnym piskiem i usiadłam na łóżku. Przetarłam oczy i rozejrzałam się dookoła. Znajdowałam się w swoim łóżku, a obok mnie nikogo nie było. Uspokoiłam swój oddech i wytarłam koszulką spocone czoło. Byłam przerażona. Często miewałam ten sen, ale nigdy postać się nie ukazywała. To mnie przeraziło najbardziej. A co jeśli to prawda? 
Potrząsnęłam szybko głową i zwlokłam się z łóżka, jedną ręką odrzucając kołdrę na bok, ale ona zamiast pozostać na łóżku, znalazła się pod samą ścianą. 
Czy ja muszę mieć tą głupią moc?!
Podeszłam do szafki, z której wyjęłam zwykłe rurki, koszulkę na krótki rękaw w biało czarne paski i czarne vansy. Założyłam czystą bieliznę i ubrania, włosy zaczesałam w kucyka i przemyłam twarz. Zeszłam szybko na dół i po cichu wyszłam z domu, zamykając za sobą drzwi aby przypadkiem nas nie okradli, bo jak Dani śpi to nikt jej nie obudzi. 
Przeszłam przez ulicę i od razu stanęłam pod drzwiami domu na przeciwko. Zapukałam, ale nikt nie otwierał, więc zrobiłam to jeszcze raz. Potarłam ramiona z zimna i przeskoczyłam z nogi na nogę. Jest środek nocy, a ja stoję pod drzwiami i czekam aż mi ktoś otworzy.
Po dłuższej chwili drzwi się otworzyły, a w nich stanął Zayn w samych bokserkach. Włosy miał poczochrane, a oczy jeszcze na wpół zamknięte. Chyba go obudziłam...ups...
- Nath? Co ty tu robisz? - spytał przecierając twarz dłonią. Tak, zdecydowanie go obudziłam. 
- Gdzie Niall? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie, kompletnie ignorując jego słowa, co przyznaję, było trochę niegrzeczne.
- Um...nie ma go - odpowiedział zakłopotany.
- Jak to nie ma? A gdzie jest?
- Em...nie wiem? 
- Zayn...proszę powiedz mi...muszę go znaleźć - powiedziałam błagalnie.
- Eh...poszedł z Louisem na polanę - odpowiedział i podrapał się po karku. 
- Jaką polanę? 
- Tą co ci Niall dzisiaj pokazywał, a właściwie to wczoraj - uśmiechnął się spoglądając na zegarek. 
- Dziękuję! - pisnęłam szczęśliwa i ucałowałam go w policzek. Szybko wybiegłam z ich podwórka, następnie kierując się w stronę tamtego miejsca. Po 25 minutowym biegu, który swoją drogą ani trochę mnie nie zmęczył dobiegłam do lasu. Przeszłam przez krzaki i już po chwili znajdowałam się na polanie. Widok był jeszcze piękniejszy niż poprzedniego razu. Duży księżyc oświecał całą okolicę. Wszystko było takie jak pamiętam. Oprócz jednego szczegółu. Między kwiatkami biegały dwa wilki. Jeden miał jasną, prawię białą sierść, a drugi ciemniejszą, bardziej brązową. Przerażona cofnęłam się o krok do tyłu i wpadłam na drzewo. Przetarłam oczy chcąc się upewnić, że to na pewno tutaj jest. I tak. Dalej biegali. Postawiłam krok w bok chcąc odejść, ale nadepnęłam na gałązkę, która pod moim ciężarem pękła, wydając z siebie dźwięk. Spojrzałam szybko w stronę dwóch zwierząt, które już nie biegały, lecz stały i się mi przyglądały. Przełknęłam ślinę starając się być spokojną, ale jak być spokojną, kiedy właśnie się dowiedziałam, że dwójka moich przyjaciół prawdopodobnie jest wilkołakami?! Po chwili obraz przed oczami zaczął mi się rozmazywać, więc oparłam się dłonią o drzewo. Wzięłam kilka głębokich wdechów i wydechów, a nagle poczułam czyjąś dłoń na plecach. Przerażona odskoczyłam w bok i upadłam, potykając się o własne nogi. Spojrzałam w górę i zobaczyłam tam Louisa i Nialla, w ludzkiej postaci. Wypuściłam głośno powietrze z ust i położyłam się na trawę. W głowie mi się zakręciło.
- Nath...wszystko okej? - usłyszałam głos Louisa. Spojrzałam na bruneta, który kucał tuż przy mnie, a następnie na blondyna, który robił to samo tylko po drugiej stronie. 
- Wy...ja...co to było? - wydukałam lekko przerażona.
- My...jesteśmy wilkołakami Nathy - powiedział spokojnie Niall. Spojrzałam na niego wielkimi oczami. Czyli mój sen nie kłamał...
- Ale...jak to?
- No po prostu...zamieniamy się w wilki podczas pełni i czasem wtedy kiedy bardzo się wkurzymy - wytłumaczył Lou, a ja kiwnęłam głową.
- Co umiecie robić oprócz...tego? 
- Czytać w myślach, porozumiewać się w myślach, wchodzić do czyichś snów - mówił, a ja próbowałam przyswoić sobie jego słowa. Są...tacy jak ja...
- Wy...ja też to potrafię... - powiedziałam cicho i spojrzałam na ich twarze, które były lekko zaskoczone. 
- Tak myśleliśmy - uśmiechnął się pocieszająco Lou. - Tylko ty jeszcze się nie przemieniasz - dodał. 
- C...co? Jak to? To znaczy...ja też...się przemienię w...wilka? - wydukałam przerażona. 
Będę sierściuchem!
- Nie obrażaj nas - zaśmiał się Lou.
Walnęłam się dłonią w czoło przypominając sobie, że czytają mi w myślach. 
- Pomożecie mi? - spytałam i spojrzałam najpierw na twarz Lou, a później na Nialla. 
- Oczywiście, księżniczko.



CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!