- Niall...śmierdzę - jęknęłam niezadowolona, czując swój zapach.
Przydałby mi się prysznic...
Chłopak się zaśmiał i przyciągnął bliżej siebie. Westchnęłam cicho i wtuliłam się w jego ciepły tors. Czułam się taka bezpieczna... Zamknęłam oczy i po chwili znów zasnęłam.
♪♥♪
Około godziny 12 wróciłam do domu i pierwsze co zrobiłam to wlazłam pod prysznic. Odkręciłam zimną wodę, która spływała po moim nagim ciele zostawiając tylko dreszczyk. Potrzebowałam ochłodzenia. Namydliłam ciało i oparłam się o ścianę w kabinie, pozwalając aby strumień wody spadał wprost na moje włosy, a następnie ciało. Kiedy byłam już czysta wyszłam i owinęłam się żółtym ręcznikiem. Włosy wytarłam drugim miękkim ręcznikiem i przeszłam do pokoju. Z szafki wyjęłam czarne rurki, krótką, białą bluzkę z wzorem ananasa oraz białe vansy. Wróciłam do łazienki, w której dokładnie wysuszyłam ciało i się ubrałam. Włosy wysuszyłam suszarką i zostawiłam rozpuszczone. Nie malowałam się, bo nawet nie miałam na to nastroju. Zeszłam do kuchni i chyba dopiero teraz dotarło do mnie, że zostałam sama. Nie ma tu mojej przyjaciółki...przeze mnie...
Złapałam w dłoń doniczkę stojącą na parapecie po mojej prawej i cisnęłam nią o ścianę. Po chwili w jej ślady poszła druga i trzecia, a następnie szklanka. Byłam wściekła, smutna, załamana. Zjechałam po lodówce i usiadłam na podłodze, chowając głowę w kolanach. Łzy spłynęły po moich policzkach, a włosy spadły prosto na twarz.
Nie wiem ile tak siedziałam cicho szlochając...
10 minut...godzinę...dwie...pięć...
Szczerze to było mi to bez różnicy do momentu kiedy usłyszałam trzask drzwi wejściowych. Moja pierwsza to, że Dani wróciła, ale kiedy ujrzałam w progu czuprynę Louisa, moja nadzieja odeszła. Z powrotem spuściłam głowę chowając ją między kolanami i starając się wytrzeć łzy. Po chwili poczułam jak chłopak kuca przede mną i przyciąga mnie do siebie. Wtuliłam się w jego koszulkę, przy okazji mieląc ją w dłoniach, a on mnie podniósł jakbym nic nie ważyła i zaniósł do salonu. Posadził na kanapie i pocałował opiekuńczo w głowę.
- Siedź grzecznie, ja zaraz wracam - powiedział i wrócił do kuchni. Słyszałam brzęk szkieł co oznaczało, że sprzątał mój napad rozpaczy. Podciągnęłam kolana pod siebie, siadając po turecku i przetarłam twarz dłońmi. Po około 10 minutach Lou wrócił i usiadł obok mnie. Położyłam głowę na jego ramieniu, a on mnie opiekuńczo przytulił.
- Chce do Nialla - szepnęłam.
- Niedługo tu przyjdzie, dzwoniłem już do niego - odpowiedział. Uśmiechnęłam się lekko, bo przyznaję. Wiadomość, że tu przyjdzie mnie ucieszyła. Co prawda nie miałam ochoty skakać do sufitu, ale zawsze coś.
Po około godzinie leżenia wtuloną w Louisa do domu wpadł Niall i pierwsze co zrobił to sprawdził czy mi się nic nie stało. Louis wyszedł zaraz po tym jak ostrzegł abyśmy się chociaż zabezpieczyli. Oczywiście dostał w łeb poduszką i ze śmiechem się pożegnał. A teraz leżę z głową na kolanach Nialla, a on bawi się moimi włosami. Przy nim czuję się o wiele lepiej.
- Odezwie się jeszcze kiedyś do mnie? - spytałam myśląc o przyjaciółce.
- Oczywiście, że tak...musi tylko wszystko przemyśleć - odpowiedział. Kiwnęłam głową i przekręciłam się na bok.
- Co ty na to, żeby iść na spacer? - spytał nagle. Chwilę się zastanawiałam, ale w końcu stwierdziłam, że przyda mi się świeże powietrze.
- Pewnie
- To leć się ciepło ubierz - uśmiechnął się uroczo, a ja kiwnęłam głową i wstałam. Powoli przeszłam do swojego pokoju i podeszłam do szafki, z której wyjęłam zwykłe rurki i czerwono-granatową koszulę. Szybko się przebrałam i założyłam czerwone, krótkie conversy. Na nadgarstek zaczepiłam cienką, czerwoną bransoletkę. Mój dzisiejszy makijaż składał się tylko z lekko pomalowanych rzęs i przezroczystego błyszczyku. Włosy rozczesałam i zeszłam na dół do blondyna, który stał na korytarzu i poprawiał włosy.
- Gotowa? - spytał spoglądając na mnie i się uśmiechnął. Kiwnęłam głową i otworzyłam drzwi, a następnie wyszliśmy razem z Niallem. - Ślicznie wyglądasz - powiedział i złapał mnie w pasie.
- Dziękuję - powiedziałam i posłałam mu lekki uśmiech. Szliśmy uliczkami co chwilę rozmawiając na różne tematy. Przy nim zapomniałam o wszystkim co się ostatnio wydarzyło, a mój smutek się nie liczył. Chodziliśmy po parku cały czas rozmawiając kiedy Niall nagle dostał sms-a. Usiadłam na ławce, a on stanął kawałek dalej i chyba odpisywał. Po chwili wrócił i usiadł obok mnie. Spojrzałam na niego, a on posłał mi jeden z najpiękniejszych uśmiechów na świecie. Również uniosłam kąciki ust, lekko się uśmiechając.
- Wracamy? Chłopaki za tobą tęsknią - zaśmiał się, tym samym przerywając ciszę panującą między nami. Kiwnęłam głową i wstałam, poprawiając po chwili spodnie. Ruszyliśmy w drogę powrotną i już po 40 minutach wchodziliśmy na podwórko chłopaków. Na niebie powoli pojawiały się gwiazdy i robiło się ciemno. Weszliśmy do domu i od razu poczułam ciepło uderzające w moje ciało. Brakowało mi tego. Już z korytarza słyszałam głośny śmiech Louisa i...kogoś jeszcze, ale nie byłam w stanie rozpoznać kto to. Zdjęłam buty i za blondynem przeszłam do salonu, skąd dochodziły dźwięki. Weszłam i zobaczyłam Louisa siedzącego na kanapie, a obok niego chłopaka z lokami na głowie. W pierwszej chwili po prostu wzruszyłam ramionami, ale w drugiej o mało nie dostałam zawału. Dopiero po chwili dotarło do mnie, kto stoi przede mną.
- Ty... - szepnęłam, a wzrok Lou i bruneta spoczął na mnie. Moje serce o mało nie wyskoczyło mi z piersi, a do głowy wróciły wszystkie wspomnienia.
Mała dziewczynka biegła po trawniku uciekając przed swoim przyjacielem. Śmiała się i machała radośnie rączkami, a jej kolorowa sukieneczka skakała w rytmie podskoków. Nagle potknęła się i upadła na trawę, a chłopiec po chwili obok niej. Zaczęli się śmiać jeszcze głośniej, a brunetka położyła główkę na nogach chłopca.
- Obiecaj mi coś Geoś - powiedziała kiedy już się uspokoili. Zakręcała swoje włoski na palcach, a jej brązowe oczka były skupione na twarzy chłopca.
- Co takiego? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Że już zawsze będziemy razem - powiedziała, a chłopiec ochoczo pokiwał główką. Złożyli sobie obietnicę na ''mały paluszek'', która nigdy nie miała zostać złamana. Ale los postanowił ich rozdzielić tuż rok po tym wydarzeniu...
Potrząsnęłam głową chcąc odrzucić złe myśli i nie zastanawiając się dłużej podbiegłam do chłopaka i rzuciłam mu się na szyję. W moich oczach stanęły łzy. Ale nie były to łzy smutku, lecz szczęścia. W końcu po 11 latach znów go widzę. To przez jego ojca go straciłam, a teraz...jest przede mną...
- Nathalie - szepnął przytulając mnie czule. Schowałam twarz w zagłębieniu jego szyi napawając się tą cudowną chwilą.
- C-co ty tu robisz? - wydukałam i odsunęłam się od niego kawałek. Wytarłam łzy rękawem koszuli i spojrzałam na jego twarz.
- Ja...spotkałem się z Louisem i on mnie zaprosił - odpowiedział.
To oni się znali?
- Tak Nath, znamy się - odpowiedział Lou, na pytanie, którego nawet nie zadałam na głos. Westchnęłam zirytowana, że znów czyta moje myśli i walnęłam go w ramię. Chłopak zrobił skruszoną minę i złapał się za niby bolące miejsce. Pokręciłam z nie dowierzaniem głową i usiadłam na przeciwko George'a.
Reszta wieczoru minęła nam na wspólnej rozmowie, wspominaniu i cieszeniu się chwilą.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!Dziękujemy za 5 tysięcy wyświetleń :* KOCHAMY WAS! <3