18 stycznia 2015

Sześć

- Nath chyba za dużo ostatnio ćwiczyłaś - powiedziała moja przyjaciółka po dłuższej chwili ciszy. Pokręciłam przecząco głową i podeszłam do ściany. Podniosłam z niej obrazki i z powrotem powiesiłam na ścianę. 
- Pewnie jakieś słabe haczyki - walnął z głupa Louis.
- Możliwe - wzruszyła ramionami Dan i wraz z chłopakami kontynuowała oglądanie filmu do czego się dołączyłam wraz z Niallem.


*perspektywa Nialla*
Spojrzałem zdziwiony na Nathalie. Najpierw to z tym gościem, a teraz to... Nikt nie ma tak nadludzkiej siły, a już w szczególności dziewczyna. Spojrzałem znacząco na Louisa, który niepewnie kiwnął głową.
- Nie wydaje ci się to dziwne? - zapytałem siebie w myślach.
- Jestem w 80% pewny, że ona jest taka jak my. Pamiętasz wydarzenie w kawiarni? Kiedy nagle ekspres sam spadł z blatu? To na pewno ona to zrobiła, tylko nie wiedziała o tym. Widocznie bidulka nie wie co potrafi. - usłyszałem odpowiedź Louisa w swojej głowie i kiwnąłem delikatnie głową na znak, że się z nim zgadzam. Spojrzałem na ekran, na którym właśnie jakaś laska uciekała z krzykiem i płaczem. Nie bardzo wiedziałem co to za film, ale spodobał mi się. Reszta dnia upłynęła nam na wspólnym oglądaniu filmów i zajadaniu się popcornem. Około 18 Nathalie wyszła z pokoju tłumacząc się bólem brzucha. Poczekałem 10 minut i poszedłem do niej. Siedziała na łóżku po turecku trzymając dłonie przed sobą i uważnie się im przyglądając.
- Co robisz? - zapytałem rozbawiony.
- Um, nic - odparła speszona i opuściła ręce na łóżko. Powoli podszedłem do jej łóżka i usiadłem na krańcu. - Niall?
- Hmm?
- Martwię się - wyznała.
- O co? - zdziwiłem się.
- Martwię się, że jest coś ze mną nie tak - powiedziała.
- Nie ma o co. Może po prostu za dużo mleka pijesz? - zaśmiałem się nerwowo.
- Może - zaśmiała się. 
Ok, rozluźniła się, jest dobrze.
-
Przepraszam, ale jestem zmęczona,  moglibyśmy pogadać jutro?
- Jasne, dobranoc - pożegnałem się i wyszedłem z jej pokoju.
Coś mi tu nie gra...



*oczami Nathalie*
Po wyjściu Nialla nie myśląc długo wstałam i usiadłam przy biurku uruchamiając laptopa. Wpisałam w wyszukiwarkę ''istoty nadprzyrodzone'' i chciałam zacząć czytać, ale padła mi bateria. Wydałam z siebie warknięcie i podpięłam laptopa do ładowania. Położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. Próbowałam zasnąć, ale sen za żadne skarby nie chciał do mnie przyjść. Walnęłam się w myślach w czoło i sięgnęłam do półki nocnej, z której wyjęłam tabletki od chłopaków.
Przecież cierpię na bezsenność, więc jak zasnę bez tabletek.  Łyknęłam dwie i położyłam się z powrotem. Nie musiałam długo czekać na efekty, bo po około 15 minutach zrobiłam się senna i zasnęłam.  


*następnego dnia*
Obudziłam się około 8, co mnie zdziwiło. Słońce wpadało przez okno świecąc prosto na mnie. Przeciągnęłam się wydając przy tym z siebie dziwne dźwięki. Wstałam i pomaszerowałam do łazienki, w której rozebrałam się z piżamy, którą następnie wrzuciłam do kosza na ubrania i weszłam pod prysznic. Namydliłam się i spłukałam, wyszłam i owinęłam się cieplusim ręcznikiem. Wyszłam z łazienki i podeszłam do komody, z której wyjęłam zwykłe, granatowe rurki, krótką, szarą bluzkę ze zdjęciem wilka. Wysuszyłam swoje ciało, ubrałam czystą bieliznę i ubrania. Włosy zaczesałam w kucyk na czubku głowy. Rzęsy wymalowałam tuszem, a na nadgarstek założyłam szarą bransoletkę. Na stopy założyłam szare, krótkie conversy. Gotowa zeszłam na dół, gdzie o dziwo nikogo nie było. Weszłam do kuchni, w której zrobiłam sobie kawę i dwie kanapki. Usiadłam i zjadłam to w niecałe 20 minut. Rozejrzałam się dookoła, aż w końcu zdecydowałam się, że pójdę pobiegać. Wróciłam do swojego pokoju, w którym przebrałam się w czarne leginsy, bluzkę na krótki rękaw z numerem 12 i napisem 'Los Angeles', a do tego bordowe vansy. W dłoń chwyciłam słuchawki i telefon i wyszłam z domu. Zaczęłam biec wzdłuż drogi prosto w stronę lasu. Wbiegłam wgłąb lasu i skierowałam się w nie określoną stronę. Po dłuższej chwili przystanęłam przy wielkim konarze drzewa i usiadłam na ziemi, opierając się o niego.
Zamknęłam oczy i nadal wsłuchiwałam się w słowa muzyki gdy usłyszałam w swojej głowie:
- Ona na pewno nie jest normalna! Zbytnio przypomina mi... - i zdanie się urwało.
- Kuźwa! A już myślałam, że mam spokój z tymi głosami w głowie! - krzyknęłam na cały las, wyrzucając ręce w powietrze. Nagle usłyszałam głośny huk. Przestraszona otworzyłam oczy  i ujrzałam, że nie daleko mnie leżała dość spora gałąź drzewa. Szybko zerwałam się z miejsca i pobiegłam szybko z powrotem do domu. Wbiegłam cała zdyszana do środka i od razu napotkałam zdziwione spojrzenie Danielle.
- Biegałaś? - zapytała.
- Tak trochę - odarłam wymijająco i udałam się do swojego pokoju. Idąc do łazienki ściągnęłam z siebie przepocone ciuchy i wrzuciłam je do kosza na brudy będąc już w łazience. Wzięłam kolejny raz prysznic i w samym ręczniku udałam się do garderoby, z której wzięłam czystą bieliznę oraz szarą bluzę z napisem OBEY i czarne rurki. Z szuflady wyjęłam kolczyki w ćwieki, które założyłam na uszy i przebrałam się w czyste ubrania. W końcu odświeżona usiadłam na łóżku i chwyciłam laptopa. Usiadłam na łóżku i tym razem w przeglądarce wpisałam "nadprzyrodzone moce" i kliknęłam "enter". Wyszło mi chyba z tysiąc różnych stron. Kliknęłam na pierwszą lepszą i zaczęłam czytać.
- Nadprzyrodzona siła, telepatia, psychokineza, czytanie w myślach, porozumiewanie się za pomocą myśli, manipulacja, pirokineza, likantropia, słyszenie głosów  ... - wymieniałam poszczególne moce. Gdy skończyłam wpadłam na głupi pomysł. Wyciągnęłam przed siebie swoją prawą rękę i skupiłam ją na książce na moim biurku. Podniosłam delikatnie moją rękę do góry, a książka zrobiła to samo. Wolną ręką zakryłam swoje usta ze zdziwienia. Szybko opuściłam swoją rękę i zakryłam twarz swoimi dłońmi. Nawet nie zwróciłam uwagi na hałas jaki zrobiła książka, spadająca na moje biurko.
To za dużo... zdecydowanie! Jednak to prawda.... jestem inna. 


CZYTASZ = KOMENTUJESZ


~*~
Przepraszam, za to, że rozdział taki krótki, ale brak pomysłu. Mam nadzieję, że zadowoli was to co jest. Kolejny rozdział powinien pojawić się za około 2 dni. Zależy jak z weną MySi. / V 

5 komentarzy:

  1. JESTEM UZALEŻNIONA, tak jestem uzależniona od tego opowiadania. Brakuje mi przymiotników żeby je opisać, bo genialne to stanowczo za mało. To teraz postaw się w sytuacji UZALEŻNIONEJ mnie, która codziennie wchodzi na Twojego bloga z nadzieją na nowy rozdział, na który czasami trzeba sporo poczekać, ale nie ważne, bo jak mają one być takie to ja mogę poczekać, bo warto ! Ale jakby Ci się udało dodawać rozdziały trochę częściej to będzie mega. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. O Boże! Nat serio jest jakaś inna i wydaje mi się że chłopcy też...
    Do następnego:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne daj next <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaaaa jakie to było....
    Śliczne ,boskie ,cudne
    Jeny to było genialne
    Ja chcę już więcej
    Nie mogę się doczekać co będzie dalej
    Pożera mnie ciekawość
    Ściskam Mela
    :**
    Życzę weny,dużo dużo weny

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny *.*.....zaczyna się ono powoli rozkręca.....kocham te opowiadanie..*.*...pisz, pisz, pisz!!!..czekam na nexta
    weny zycze..!
    //Kxx

    OdpowiedzUsuń