- Zabierz ode mnie te pudła idioto! - usłyszałam głośny, męski głos w głowie. Rozejrzałam się dookoła, ale nikogo przy mnie nie było.
Potrząsnęłam głową i dopiłam mój napój, następnie myjąc szklankę. Wytarłam ręce w mały ręcznik i wróciłam do siebie do pokoju. Usiadłam na łóżku i podkuliłam nogi. Oparłam się o ścianę za mną i zaczęłam bawić się kawałkiem kołdry co chwilę przekręcając ją na inną stronę.
- Jesteś debilem Styles - znowu ten sam głos. Rozejrzałam się, ale znowu nikogo nie zobaczyłam.
Co jest ze mną do cholery nie tak?!
Chyba powinnam wybrać się do psychiatry. Tak, zdecydowanie powinnam się leczyć. Ale o tym pomyślę później. Teraz mam ważniejszy problem. A mianowicie to, że jest niedziela, godzina 4 rano, a ja nie śpię i nie mam jak dzisiaj do lekarza, aby przepisał mi kolejną dawkę leków. Czyli znowu czeka mnie nie przespana noc...
Wstałam i zaczęłam łazić w tę i z powrotem po pokoju. Na parapet już nie usiądę, bo mi tyłek zdrętwiał. Wiem! Nie myśląc dłużej wstałam i podeszłam do szafy, z której wzięłam ciepłą, dużą bluzę. Założyłam ją na siebie, zeszłam po schodach, a na korytarzu założyłam jeszcze długie, czarne conversy. Wyszłam po cichu z domu, aby nie obudzić Dani i zamknęłam drzwi na klucz. Zeszłam po schodkach i znalazłam się na ulicy. Nie myśląc długo skierowałam się do domu naprzeciwko, spod którego właśnie odjeżdżał samochód. Stanęłam przed drzwiami i uniosłam rękę, którą po chwili lekko zapukałam w drzwi. Nie musiałam długo czekać, bo kiedy spuściłam rękę wzdłuż ciała drzwi się otworzyły, a w nich stanął przystojny Mulat.
- Um...hej - powiedziałam niepewnie i uniosłam dłoń, którą delikatnie machnęłam. Okej, przyznaję. Przez to jak bardzo jest przystojny, speszyłam się. Zwykle nie mam problemu z zagadaniem do chłopaka czy nawet z poderwaniem, ale nie miałam jeszcze do czynienia z takim przystojniakiem.
- No cześć królewno, co tu robisz o 4 nad ranem? - spytał opierając się o futrynę i zakładając ręce na piersi. Zarumieniłam się lekko na jego słowa i dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że nie wiem po co tu przyszłam. Westchnęłam i przeczesując włosy ręką odpowiedziałam:
- Chciałam poznać nowych sąsiadów - uśmiechnęłam się ładnie, a on kiwnął głową i odsunął się z przejścia tym samym zapraszając mnie do środka. Weszłam niepewnie rozglądając się na boki. Korytarz był mały, ale przytulny, a na jego końcu znajdowało się duże wejście, jak zgaduję, do salonu. A po lewej były schody prowadzące na piętro.
- Chodź poznasz resztę - powiedział chłopak i ruszył w kierunku dużego wejścia. Szłam za nim, a kiedy stanęłam w salonie, oniemiałam. Na kanapie siedziała czwórka chłopaków. Czwórka idealnych chłopaków, na których widok odebrało mi mowę.
- To jest Louis, Harry, Liam, Niall, a ja jestem Zayn - powiedział Mulat, ale nie bardzo zrozumiałam co do mnie mówił. Mój wzrok jak i umysł był skupiony na uroczym blondynie, który trzymał w zębach skrzydełko z KFC, a w dłoni pudełko z resztą jedzenia. Zaśmiałam się cicho na ten widok, a on szybko swój wzrok z telewizora przeniósł na mnie.
O.MÓJ.BOŻE!
Kiedy tylko spojrzałam w jego zrobiło mi się strasznie gorąco i w jednej chwili straciłam grunt pod nogami, a już sekundę później nastała ciemność.
♪♥♪
- Co się stało? - spytałam zdezorientowana.
- Zemdlałaś nagle, nie wiemy dlaczego, coś ci się stało? - odpowiedział szybko jeden z nich. Ale za nic nie pamiętam jak się nazywał.
- To pewnie z powodu....em...braku snu - odpowiedziałam po chwili, a właściwie skłamałam. Czemu zemdlałam? Możliwe, że z powodu zbyt dużej ilości ideału wokół mnie. Lub z braku snu. Ale stawiam na to pierwsze.
- Nie spałaś? - spytał troskliwie blondyn, a ja kiwnęłam głową.
- Cierpię na bezsenność, a zapomniałam wziąć recepty na kolejne leki bez których nie zasnę - odpowiedziałam. Usłyszałam ciche westchnięcie z ust, jak pamiętam, Zayna.
- Mamy takie leki, jeśli chcesz to możemy ci dzisiaj dać dopóki nie będziesz miała swoich - rzucił szybko blondyn i pobiegł do jakiegoś pomieszczenia. Po chwili wrócił z opakowaniem tabletek i wręczył mi je do dłoni. Uśmiechnęłam się lekko i wymamrotałam krótkie ''dziękuję'', a on puścił mi oczko. Poczułam jak gorące wypieki, zwane rumieńcami wkradają mi się na policzki. Spuściłam głowę w dół, a kiedy ją podniosłam napotkałam piękny, pełny uśmiech blondyna. Zakręciło mi się w głowie, więc na chwilę zamknęłam oczy, ale kiedy je otworzyłam obraz mi się rozmazał, a wszystko zaczęło robić się jeszcze bardziej niewyraźne. Znowu zrobiło mi się ciemno i straciłam przytomność...
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ